Sposób na księżniczkę. NIUPLA minibeds

21:52




Cudownie jest być mamą dwóch córek, choć gdy tylko pojawiła się pierwsza - jednocześnie zrodził się we mnie wewnętrzny bunt i niechęć do wszystkiego co różowe.
W efekcie bezwłosa, mała kulka nagminnie była posądzana o bycie chłopcem, co w pewnym momencie zaczęłam po prostu ignorować. Przy drugiej mamy swoistą powtórkę z rozrywki, choć w jej przypadku już buntuję się nieco mniej...
Gdyby ktoś mi te trzy i pół roku temu powiedział, że z wielką przyjemnością będę malowała ścianę w pokoju Lei na różowo ( nawet jeśli to brudny, majtkowy róż) to wyśmiałabym go w twarz. Nie raz i nie dwa. 

Z czasem, z obyciem się w macierzyństwie, z akceptacją tego co nieuniknione przychodzi również  dystans. Takie machnięcie ręką, bo co za różnica? Choć wciąż pozostajemy spójne i zgodne ze swoją estetyką - ten róż na prośbę starszej przewija się co raz częściej i gęściej. A i tak wydaje mi się, że i tak dość późno...

Teraz cofnijmy się do naszego dzieciństwa... Większość z nas swoje wczesne dzieciństwo przypisuje na czas, gdy w sklepach było co było, albo nic nie było. Nosiło się co się nosiło, swoistą mieszankę stylów, pomieszanie z poplątaniem i dziergane przez babcie skarpety. To jednak gdzieś tam w naszych dziecięcych głowach tkwiło marzenie o byciu dama, królową, księżniczką. W sekrecie przeglądałyśmy szafę mamy, wyciągałyśmy i z namaszczeniem oglądałyśmy piękne spódnice na specjalne okazje, błyszczące suknie sylwestrowe. Sterczałyśmy przed lustrem marząc o klipsach na własność- wyszperanych z maminej szkatułki. Takie marzenie o byciu dorosłą kobietą.
A potem bura. Bo kolczyka brakuje, bo klips nadłamany, bo korale rozerwane - a to przecież pamiątki, po prababci, pradziadka kuzynki i innych co się tam przez tą rodzinę przewinęły. Kradzione, przed snem wymarzone, największe skarby z maminych półek.

Teraz ja jestem tą mamą, choć częściej w luźnym dresie i powyciąganym t-shirt'cie niż pięknej balowej sukni. To jednak widzę jak sroczka się w niej budzi na widok babcinej szkatułki, jak przekłada z  jednej szufladki do drugiej, to kolczyki, to przywieszki, ogląda i podziwia. 

Sama jestem minimalistką, nie noszę biżuterii poza pierścionkiem zaręczynowym i obrączką... Od czasu do czasu założę jakieś małe kolczyki, albo jak sobie przypomnę i nawinie mi się gdzieś pod ręką jaki wisiorek z sieciówki... Więc nie bardzo jest mi co podkradać... Ale gdy tylko otworzyła magiczne pudełeczko jej oczy zabłysnęły - choć to przecież nie świecidełka.

Jej pierwsze własne korale - przy wyborze, których bardzo walczyłam ze sobą.  Te z różowym akcentem.
Są delikatne, estetyczne, lekkie i bezpieczne.  NIUPLA minibeds są stworzone dla małych dziewczynek, które postanowiły w końcu zostać księżniczkami, lub zamarzyły czerpać inspirację ze swoich mam  i tak jak one  - chcą na swojej szyi nosić wyjątkowe i niepowtarzalne korale. W jednej chwili sprawiają, że Lea przenosi się do swojej baśniowej czy innej księżniczkowej krainy... Wkłada na siebie spódniczkę i tańczy po całym mieszkaniu... 

A mi nie pozostaje nic innego jak patrzeć jak czerpie radość z tak małej przyjemności jaką jest posiadanie wyjątkowych korali - na wyłączność. 













Korale NIUPLA idealnie sprawdzają się również dla ząbkujących maluchów - Pola testowała i wierzcie mi - Niupla plus Tula -( No i dentinox ;)) potrafią zdziałać cuda! :)

Strona i sklep NIUPLA znajdziecie TU




You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję, że jesteś <3