Nie daj sobie wmówić.

12:48

 

        Miałam wielkie postanowienie, że nie będę zgrywała matki idealnej, ale postaram się dać Poli wszystko to co według mojej miary jest dla niej najlepsze.
Mimo wcześniej założonego dystansu - trudno jest nie ulec presji. Trudno nie nabawić się frustracji, gdy wszyscy dookoła wiedzą od Ciebie lepiej.

         Zauważyłam, że gdy siedzę w swoich czterech ścianach, gdy wychodzę na spacer, gdy odcinam się od napływających zewsząd uwag, sugestii i dobrych rad - jestem spokojniejsza, Ona również. Cieszę się z każdej naszej wspólnej chwili, nawet gdy zdarzają nam się mniejsze czy większe kryzysy. Jestem ja i Ona, i obie jesteśmy szczęśliwe

        Gdy jednak ktoś próbuje mi coś zasugerować zaczynają się schody. Zaburzają nasz naturalny rytm, wsadzają w jakieś ramy, normy, powinności. Zaczynam wtedy za dużo myśleć i zbyt intensywnie zastanawiać się, czy na pewno postępuję odpowiednio?

1.
Co jeśli zbagatelizowana przeze mnie wysypka, faktycznie okaże się skazą, alergią na całe życie?

Pytanie- gdzie popełniłam błąd? Czy to dlatego, że od zawsze jadam (za) dużo nabiału?  
Wątpliwości - Czy gdyby od początku karmiła ją mm to nie dostałaby skazy? 
Sugestie - Przecież Lea na mm nie dostała skazy...). 
Diety, wyrzeczenia i lampka w głowie - nie czytaj tego co na forum. Nie daj się. 

2.
Ważenie kontrolne - 4,850. 
-To chyba dobrze?
-Dobrze, ale w dolnej granicy ( Norma 600-1200 gram na miesiąc). 
Kolejne pytania.
Przecież widzę, że rośnie (Od urodzenia urosła przecież 6 cm!), widzę, że tyje, bo przecież coraz większy ciężar na rękach noszę.
I znów w głowie mm - czy to już koniec mojej przygody ( obsesyjnej, lękowej) z karmieniem piersią? Dokarmiać? 

---
      Chciałam macierzyństwa intuicyjnego, spokojnego i opartego na naszej miłości.
Moje idealne dziecko bez alergii.  Moje idealne dziecko wykarmione piersią, o którą tak walczyłam. 
Przez chwilę miałam w sobie poczucie niesprawiedliwości i winy. Przecież się starałam, ale może niewystarczająco? Może powinnam to przewidzieć już "za życia płodowego?". Profilaktycznie zapobiegać? Jeść tylko sałatę z własnej szklarni ? 

    Dajemy się wciągnąć w wir cudzych doświadczeń, cudzych przypadłości i wysnutych na nich dobrych rad i mądrości.
Dajemy się wciągnąć w poczucie winy, że staramy się za mało, że mogłyśmy więcej. Że powinnyśmy więcej, lepiej, bardziej.

A tak naprawdę musimy sprawdzać, obserwować, wyciągać wnioski. 
Ale przede wszystkim zwalczyć w sobie poczucie winy. 
Nie dać sobie wmówić. 





You Might Also Like

9 komentarze

  1. Na pociechę mogę Ci powiedzieć, że moja (już teraz 6 letnia) córka przez pierwszy rok życia albo i dłużej była poza siatką i to jeszcze w najgorszym możliwym układzie (z wagą wypadła z siatki na dole, za mało ważyła, a ze wzrostem na górze, bo za wysoka jak na swój wiek). Była karmiona piersią 10 miesięcy (musiałam odstawić przez 2-tygodniowy antybiotyk), a zanim odstawiłam ją to słabo jadła też inne rzeczy (warzywa, owoce, obiadki itp.). Mm zmieniło tyle, że przytyła nieco, a nie zaczęła wcale jeść więcej innych rzeczy (jak prognozowali niektórzy, w tym lekarze!). Nadal jest niejadkiem. A ja od samego początku kontrolowałam (badania, wizyty u lekarzy itp.), ale nie się nie przejmowałam tym w takim stopniu jak by chcieli "inni". Ty też się nie daj, zachowaj rozsądek, ale jednak ufaj też intuicji. Wiem, że to nie jest proste, ale taka rola matki:) nie dać się zwariować:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o to samo w sobie walczę, zresztą pisałam u siebie. Robisz wszystko najlepiej jak możesz. Wiesz co mi dało ostatnio więcej pewności chociażby odnośnie karmienia - dołączenie do grupy kobiet karmiących właśnie piersią. Czyli może wystarczy dołączyć do odpowiedniego forum ;) Wiesz, Anka też ma wysypkę. Też się zastanawiam - skaza, nie skaza. Sytuacja w sumie taka jak u Poli - żadnych innych objawów. Na razie czekam, obserwuję. Życzę siły i pewności!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama całe moje dzieciństwo się przejmowała, bo ja byłam za chuda (wg lekarzy i tabelek). I żyję i wcale chuda nie jestem. Za to nad moim synkiem włosy rwali z głowy bo za dużo przybrał w ciągu pierwszych 3 miesięcy życia (tylko na piersi). Jest normalnym dzieckiem. Nie jest gruby, ani chudy a w zasadzie poro grymasi i często nie chce jeść. Staram się nie przejmować. Najczęściej wychodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak! TO PRAWDA! Tak łatwo nam wmówić, że jesteśmy złe, że robimy źle, że jesteśmy niedoświadczone, że staramy się zbyt mało - a tak nie jest... i doskonale powinniśmy sobie zdawać z tego sprawę... Jesteśmy matkami - każda matka robi to co dla dziecka najlepsze i wychodzi zawsze dobrze z każdej kryzysowej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj jak ja to znam... moja Maja urodzila sie z wagą 2,500 ze szpitala wychodzilysmy z wagą 2,300 karmiłam piersią. potem ja zachorowalam, musialam brac antybiotyk, Maje odstawić, potem pokarm zanikal, gtrzeba bylo MM.. jedna wielka masakra. w tym wszytskim przez ok 1 tydz uslyszałam tak skrajnie rozne rady od lekarzy i poloznych ze szok. zwariowac mozna. do tego doszedł baby blues i cala radosc z macierzynstwa szlog trafił. potrezbowalam kilkunastu tygodni by odciac sie od opinii innych i zdac sie na wlasna intuicję.. ciezkie to jest zadanie, bo mloda mama ktora ma swoje 1 dziecka potrzebuje czasami rady. najgorzej jak ktoś kompetentny daje skranie rozne rady od drugiej wiarygodnej osoby. Moja Maja szybciutko nadrobiła hipotrificzne braki i potem przybierala za dużo (gorne granice) tez sie balam ze to źle ale postanowilam jej nie ograniczac mleka. dzis zgubiła niemowlęce fałdki i 3 brody :) i jest normalną 14 miesięczną dziwcznyka, bez śladów niedowagi z czasu ciazy i nadwagi z okresu kilku miesiecy.

    ale masz racje, ciezko jest czasami mamie się nie martwić. ale tak juz chyba bedzie, to jest wpisane w nasza rolę

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie daj się Słońce! :* Karm po swojemu, rób swoje, myj, przewijaj, przytulaj, całuj, przytulaj się do męża i nie słuchaj tego wszystkiego na zewnątrz! :* Robisz dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz kiedyś Pawlikowska napisała (parafrazując), że w kontekście całego wszechświata nie jest ważne co ktoś mówi. No bo jakie to ma znaczenie? No żadne!

    Pozdrawiam!
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. nie cierpię tych "ciotek dobra rada" i czasem bywało że jednym uchem to wpuszczałam a drugim wypuszczałam lub po prostu upierałam się przy swoim zdaniu a co za tym idzie robiłam to co ja uważałam za słuszne, z resztą do tej pory tak mam:p Za nic w świecie nie mogę pojąć dlaczego co niektórzy zapominają,że to co sprawdziło się u ich dziecka na inne nie zadziała?no i co najważniejsze KAŻDE DZIECKO JEST INNE,ROZWIJA SIĘ INACZEJ
    buziaki i nie daj sobie w kaszę dmuchać bo w końcu to Twoje dzieci dla których robisz wszystko co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja prawie dałam sobie wmówić, że jestem zła, okrutna i najgorsza na całym świecie. Na szczęście, dzięki ludziom takim jak Ty, zrozumiałam jak wielki kit jest mi wciskany i jak bardzo niektórym zależy, aby sprawiać mi przykrość. Nigdy więcej nie ulegnę presji, a tych którzy tak bardzo chcą mnie zmiażdżyć, traktuję jak powietrze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3