Nigdy nie byłam typową wózkową

20:54




Rozkładam ręce, bo czuję się bezradna. Totalnie.
Wielokrotnie próbowałam siebie samą przekonać, że to minie, że jestem najlepszą mamą na świecie  i damy sobie radę. 
Ale dziś jest kolejny dzień, gdy nie mam już siły na walkę.
Wstyd się przyznać, ale czasami mam ochotę po prostu odwrócić się napięcie, zostawić ja samą w pokoju i zupełnie olać. Po dziurki w nosie mam słuchania jej jęków, zabiegania o uwagę, wymuszonych szlochów, prób zwrócenia na siebie uwagi.
Naprawdę wierzyłam, że to minie, że to przejściowe.
Ale jej zazdrość urosła do takiej rangi, że nie radzi sobie z nią nikt.
Właśnie pojechała z dziadkami na działkę, a ja (wstydź się matko) poczułam ulgę. Jest taka cisza w domu, udało mi się uśpić Polę, która łapie świeże powietrze na balkonie i tym samym daje mi pięć minut na gorzkie żale.
Gdy narzekałam na to jak ciężko jest z jednym, ktoś powinien puknąć mnie w czoło. Z dwójką jest jeszcze gorzej. Można robić dobrą minę do złej gry. Można wnosić na piedestał podwójne macierzyństwo i opowiadać wszystkim dookoła, że jest ok. Ale w którymś momencie pękniesz. I to już nie chodzi o brak czasu, o niepozmywane naczynia, o kurz piętrzący się na meblach. To chodzi o poczucie bycia dobra matką dla jednej i drugiej - a jeszcze przy okazji spróbuj znaleźć czas dla siebie i dla męża też by coś się przydało
Nigdy nie byłam typową wózkową. Nigdy nie bawiło mnie jeżdżenie w tą i z powrotem, bez celu, po osiedlu. Przyglądałam się tym mamo z zaciekawieniem, ale też trochę z politowaniem. Co może być fajnego w codziennym pchaniu przed sobą wózka tą samą trasą, o tej samej porze?
Dzisiaj już wiem - święty spokój.
Biorę wózek, po przeprawie jaką jest ubranie jednej i drugiej wyruszam. Na plac zabaw. Lea zabiega o uwagę innych dzieci i mnie mogłoby tam nie być. Pola otulona świeżym powietrzem śpi w wózku. 
Nic-  tylko święty spokój.  To rano. A popołudniu - całą czwórką robimy kilometry po okolicznych drogach. Zauważyłam, że nawet Jakub inicjuje wyjście,  gdy chaos dookoła zaczyna nas przerastać. Idziemy w milczeniu - ciesząc się względną ciszą i spokojem. To jest nasza ucieczka.

Powinnam głośno powiedzieć, że nie radzę sobie. Nie mam zupełne siły na mądre porady jak okiełznać zazdrosną, starszą siostrę. Wiem, że jej szlochy, bunt, którego do tej pory nie było, są wynikiem mojego braku uwagi. Może brak to za dużo powiedziane, ale nieunikniony był jej spadek. 
I nawet, gdy bardzo się staram  - nic nie poradzę na to, że Pola budzi się pięć minut po tym jak tylko odłożę ją do łóżeczka, że ma ogromną potrzebę czucia mojej bliskości, że jest chyba o wiele bardziej absorbującym dzieckiem niż była Lea.  Wiem, że to minie, że przyjdzie taki czas, że będą bawiły się wspólnie - wyganiając mnie z pokoju słowami "mamo, nie przeszkadzaj nam". Chciałabym tylko, żeby ten czas przyszedł jak najszybciej.

Boli mnie, gdy przez łzy mówi, że "Nie karm już Poli. Nie musisz ciągle jej karmić". albo dzisiaj - " Po co ją karmisz? Jak spała, to spała!" - ze złością, której wcześniej u niej nie było. 

Coraz częściej widzę, że rozładowuje swoje emocje w zabawie - inicjując rozmowy zabawek. Udaje, że jedna z zabawek płacze, a druga próbuje ją uspokoić. 

Czasami przychodzi do mnie i mówi, że przeprasza, żebym się nie denerwowała i wtedy znów jest moją cudowną córką. Ale to są już tylko momenty - w innych przypadkach - zupełnie jej nie poznaję. Chwilami chciałabym powiedzieć, że jej nie lubię, że nie jest taka jakbym ją widziała, że zmieniła się w takim stopniu, którego ja nie jestem w stanie zaakceptować.

 Czuję się wykończona, zupełnie bez sił na dalsze próby załagodzenia sytuacji. Nie mam już pomysłów, brakuje mi cierpliwości.







You Might Also Like

42 komentarze

  1. Z jednej strony cieszę się, że ktoś napisał prawdę. Z drugiej strasznie chciałabym Cię przytulić i powiedzieć, że to minie..za tydzień, miesiąc, 3. Ale minie. Sama się tego strasznie boję. Jak tylko myślę o drugim dziecku, to właśnie takie myśli zaprzątają mi głowę..

    Poradzisz sobie. Znajdziecie swój sposób na rozładowanie napięcia. Jesteś wspaniałą mamą dla obu cudownych córek !! Pamiętaj o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również trzymam się myśli, że minie.... Dziękuję <3

      Usuń
  2. Wiesz co... U nas też nie ma tylko wzlotów i uniesień. Jest bunt i bywa płacz, ale ja jestem z tych pozytywnie myślących. Wystosowalam już nowe schematy i coraz lepiej nam idzie :-) będzie coraz lepiej i u Was. U nas Zosia trochę młodsza, ale też mieliśmy już etap ponownego moczenia, nocnych wrzaskow i szaleństw. Kazała też odkładać malego do spania. Znalazłam już pomoc, jestem w pół drogi. Niedługo się tym podziele i opowiem o efektach :-) ale przekazę mądre słowa, które usłyszałam. Że drugie dziecko to coś normalnego, nie możemy zbytnio starszakowi dawać do zrozumienia, że czujemy się wobec nich winni. Zaczęłam za każdym razem powtarzać, ze kocham ją i Szymka i że oboje są moimi dziećmi. Trzymam za Ciebie kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam wobec tego na ten magiczny sposób, który wypracowałaś. U nas chyba powoli minął kryzys - mam taką nadzieję. :))

      Usuń
    2. U nas widzę zdecydowanie cykliczność :D Niestety, albo stety... Zośka jeszcze w 100% się nie oswoiła. Dziś (katar ma) zaczęła jęczeć i marudzić i budzić Szymka - mało nie wybuchłam, ale powiedziałam właśnie, że jest też Szymek i że musimy żyć razem. I kurde - nie ma 2 lat, a wyglądało jakby zrozumiała :D

      Usuń
  3. wiem co czujesz, też to czułam i to całkiem niedawno. Już kiedyś pisałam, że różnica wieku między moimi chłopcami jest bardzo zbliżona do twoich dziewczynek.
    Początki były własnie takie jak twoje. Moja bezradność i bezsilnosć sięgała zenitu. Ciągle byłam zaganiana i niewyrobiona. Dziecko starsze nie spało, a młodsze spało po 40 min przy ciągłym bujaniu wózkiem. W pewnym momencie doszła zazdrość starszaka, której nie mogłam opanować. Niestety ona ciągle powraca, co jakiś czas , ale już z mniejszym nasileniem.
    Muszisz przeczekać, aż Pola zacznie siedzieć, w tedy powinno być lepiej. Przynajmniej ja w takim momencie zaczęłam czuć ulgę i odgoniłam myśli "co mi strzeliło do głowy z drugim dzieckiem "
    a na zazdrość polecam żarty tzn na słowa "Nie karm już Poli. Nie musisz ciągle jej karmić" odpowiedz jej żartem "ej no co ty Lea, pozwolisz żeby poli burczało w brzuszku, chodź posłuchaj jak jej burczy" itp.
    Zapewniam cię, ze będzie lepiej a ty poczujesz się spełniona !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam tego typu żartów, ale na nic się nie zdały. Choć dzisiaj już jest nieco lepiej, ale to też chyba kwestia tego, że i ja spokojniejsza jestem.

      Usuń
  4. Rozumiem bardzo Wasze emocje. Mogłabym o tym książkę napisać jak było (jest) u nas od dwóch lat. Mąż ciągle w podróży, a ja z dwójka dzieci w domu. Najgorsze są wieczory: czy znów będą kłótnie kogo mama przytulić, komu będzie opowiadała bajkę, z kim spędzi więcej czasu. Jeszcze gorzej jest jak zasną- moje myśli... Mogłam tak zrobić ze starszą, a tak z młodszą itp. Mamy chyba tak mają... Pocieszam się, że będzie coraz lepiej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć ja mam męża na miejscu, to czasami mam wrażenie jakby wcale go nie było...

      Usuń
  5. nie jest kolorowo oj nie, wkurzają mnie mamusie, które piszą, że nie tylko miłość pomnżyły ale i czas... palec takim w oko ;-)
    U nas było ciut łatwiej bo młody był po 4 dniach na MM z powodu moich komplikacji po CC, ciocia na wyłączność Mai przez dwa pierwsze tyg. potem babcia przez 2 miesiące.
    Dzięki temu było łatwiej, co nie znaczy, że Maja nie miałą napadów histerii, wówczas odkładałam Olka, szłam do niej mocno ją tuliłam i mówiłam jak bardzo ją kocham, że jest dla mnie najważniejsza na świecie - podobnie jak jej brat, że on jest malutki i potrzebuje mamy tak jak ona gdy była mała, potem opowiedałam jej jak było gdy ona była taka malutka. Maja zazwyczaj pytała czy tez miała takie małe paluszki, nóżki, z czasem zaczęła go dotykać, choć o pomocy - jak to pisza w madrych poradnikach przy bobasie nie było mowy. Wieczorami zawsze czytałam jej bajki na dobranoc, to był nasz czas w ciągu dnia na przytulasy, nacieszenie się soba - bo ja w gruncie rzeczy również za nią bardzo teskniłam. Kobietko trzymaj się nic nie trwa wiecznie, po buurzy wychodzi słońce - MUSI.
    Może godzinka czasu tylko ze starsza córa pomoze, tylko Ty i Ona

    OdpowiedzUsuń
  6. nie bede pisać że wiem jak to jest tak myśleć i czuć, bo Maję mam jedną i choć są gorsze dni, to ogólnie sobie rodzimy. Jednak naprawdę Cię rozumiem. Doskonale zdaję sobie sprawę że wiele mam dwójki dzieci na blogach pokazuje tylko te dobre chwile gdy maluchy się bawią i przytulają. Podziwiam Cię ze piszesz szczerze. Choć nie są to łatwe emocje mam nadzieje ze napisanie ich już przyniosło Ci pewną ulgę a nasze komentarze dodatkowo poprawią Ci humor. Nie jestes robotem. Nie jestes idealna. Jestes człowiekiem. Masz prawo czuc sie zmeczona, smutna i zła. Masz prawo miec dosyc i marzyć o odpoczynku i ciszy. To nie czyni Cię złą matką. Po prostu jestes matką. I te emocje na pewno są wpisane w nasza rolę. Mam nadzieję, że te kiepskie dni szybko miną, że strasza córeczka niedługo się pogodzi z obecnoscią młodszej. Nigdy nikomu nie daj sobie wmowic ze musisz byc wiecznie usmiechnieta i zadowolona. To nierealne i zakłamane. Badz sobą, nazywaj swoje emocje, rycz ile trzeba gdy tego potrzebujesz. Jedyne czym moge Cie pocieszyc to fakt ze idzie wiosna i lato i dzieciaki beda duzo na dworze. Moze wtedy bardziej odsapniesz. trzymaj się kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ludzie nie chcą przyznawać się do niemocy, nieporadności i strachu. Ale dziś wiem, że czasami warto wyrzucić z siebie pewne rzeczy, aby nabrać do nich dystansu. :)

      Usuń
  7. Smutno to czytać, ale jak ogarnąć dwie malutkie istoty które potrzebują mamy, jej uwagi? We wrześniu rodzę drugie dziecko, moja 2latka do tej pory dzieląca miłość z naszym psem... szczerze mówiąc mam nadzieję,że u nas będzie inaczej... mam nadzieję, że to nie złudna nadzieja. Niby pomoc bo dziadkowie, mąż, rodzina...ale skoro mała będzie akurat mamy?Co jej powiem ,,poczekaj karmię'', ,,poczekaj przewijam'', ,,poczekaj chwilę'' boję się zazdrości chyba najbardziej, nie porodu, nie połogu, chyba nawet nie kolki, tylko tego jak pogodzę prowadzenie domu, wychowywanie dwójki dzieci z tak małą różnicą wieku, posiłki, psa... mam nadzieję,że u Ciebie szybko sprawa się zmieni i napiszesz do września posta, że to było chwilowe. Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poczekaj, za chwilę, nie teraz - jest najgorsze, bo przytrafia mi się ostatnio tak często, że później zżerają mnie wyrzuty sumienia...

      Usuń
  8. Wczoraj na swoim blogu poruszyłam podobny temat...
    Mam bardzo podobnie,jednak Michaś nie okazuje jeszcze az takiej zazdrosci.
    Czasem powie ze niechce braciszka,ale to czasem.

    Musimy chyba przetrwać ten okres...tej bezsilności...

    http://wymarzona-rodzinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zarówno u was jak i u nas ten czas minie jak najszybciej. ;))

      Usuń
  9. nie strasz!
    wiem na co się pisałam, dokładnie takie same odczucia mają moje znajome z dwójką dzieci
    ale mówią, że po pół roku hardcoru jest już cudnie :))
    boże pół roku, gdzie tu do października?! o.O całe lato przed nami... przetrwamy
    Ty też :* trzymaj się mama !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak minie nam pół roku to wypadnie na początek wykończenia nowego mieszkania- idealny czas ! :D

      Usuń
    2. Jak minie nam pół roku to wypadnie na początek wykończenia nowego mieszkania- idealny czas ! :D

      Usuń
  10. kochana trzy mam kciuki,że w końcu ten zły czas minie i znów będzie dobrze!
    no i wylałaś swoje żale więc może poczujesz się lepiej:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie poczułam się lepiej. Dziękuję Ci <3

      Usuń
  11. Ściskam. Wszystko minie! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. przytulam mocno i życzę wytrwałości :*
    i już się boje jak to będzie u nas :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, wierzę,że u was będzie lepiej <3

      Usuń
  13. Dasz radę. Mówię Ci to ja.
    U nas było o tyle lepiej, że Mania była aniołem ale moje wyrzuty sumienia względem niej każdego dnia były większe i większe i czasem to wstyd mi było patrzeć jej w oczy. Cały czas zajmowałam się Alą a ona gdzieś z boku jak porzucone niemowlę. Sama zasypiała na podłodze patrząc na zabawki wiszące nad główką a ja wyłam, bo mi było tak strasznie żal, że nie w moich ramionach. A w moich ramionach niezmiennie wrzeszcząca, piszcząca dwulatka.Do dzisiaj Ala jest zazdrosna. Teraz zaczęła się przytulać a nigdy tego nie lubiła. Potrafi podejść trzepnąć w głowę Mańkę. Ta spada z wrzaskiem a ona tuli sie i zapewnia jak mnie kocha bardzo.Cyrk na kółkach ale jak ja kocham ten cyrk mój prywatny:)

    Dużo siły kochana. Ja nie wiem czy to minie. Wiem, że z czasem idzie się przyzwyczaić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż mam wrażenie, że wszystkie podwójne mamy radzą sobie doskonale tylko ja jestem jakaś nieporadna.
      Mam nadzieję, że to będzie dobre przyzwyczajenie - mimo wszystko.

      Usuń
  14. Hmmm. ..było ciężko, byłam zupełnie sama ale człowiek dorosły musi się ogarnąć, polaka dzień i wziąć się w garść a jak sobie nie radzi to trzeba poprosić o pomoc choćby nawet psycholog dziecięcy to dużo lepszy pomysł niż frustracja :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah psycholog dziecięcy to już chyba zupełna ostateczność. Na razie walczymy na własną rękę;))

      Usuń
  15. Ściskam mocno :* wierząc że wszystko wkrótce minie i będzie cudnie. Podobno pierwsze pół roku najgorsze...
    Buziaki dla Was ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj pół roku to dla mnie wieczność ! ;)

      Usuń
  16. Trzymaj się kobitko :* nie poradzę Ci nic bo u nas bezgraniczna miłośc aż do przesady bo starsi mogliby siedzieć ciągle nad główką młodszego przytulać ściskać i całować. też czasem ma gorsze dni kiedy to wszystkiego mam dosyć kiedy chcę od tych moich kochanych upiorków odpocząc wyjść z domu SAMA mimo że kocham ich najbardziej. MOże Tobie przydałby się taki dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o takim dniu, ale z wiszącą na piersi non -stop - nie ma szans, póki co :))

      Usuń
  17. Czytam i doskonale wiem, co czujesz i wiem, że nie jesteś sama, bo wiele Mam boryka się z tymi uczuciami. Nie doświadczyłam dokładnie tego samego, bo moja Dzidziulka okazała się maleńkim Aniołem, który cierpliwie znosił wszystko, a i nawet stała się nie wiadomo kiedy dojrzałą dziewczynką, która potrafi bawić się samodzielnie w swoim pokoju, mimo że wcześniej bez udziału mamy nie umiała. Ale nie oszczędziło mi to wyrzutów sumienia, a być dla dwójki tak samo, po równo, przy noworodku się nie da. My od początku borykamy się ze zdrowiem Dzidziusia, więc ciągle jest coś. Zmieniają się więc scenariusze, ale... uczucia są podobne. Wiem! Jeśli nic nie potrafi Ci poprawić humoru, to pomyśl sobie, że inni mają jeszcze... gorzej! Że mają trójkę, albo i więcej dzieci. ;) No już, smile!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam ostatnio słyszałam teorię, że przy trójce to już z górki ;)

      Usuń
  18. To i ja dopiszę, że wiem o czym mówisz. Anka też jest bardziej marudna niż Julka w jej wieku. Lulka może tego tak nie werbalizuje, ale widzę jej smutek, gdy na pytanie czy się z nią pobawię słyszy ode mnie, że muszę iść nakarmić Anię. Widzę że lubi Anulkę, całuje ją co chwila, ale z drugiej strony gdy się wkurzy (chociażby na mnie bo czegoś nie pozwalam) to tez niestety odreagowuje czasem na młodszej. Spacery - tak, to chwila wytchnienia. Mieliśmy teraz dwa fajne tygodnie gdy Julka była u babci (wiem, okropnie to brzmi) - ona miała atrakcje, ja spokój dla Ani. Ja myślę, że czasu, czasu nam trzeba. Gdy młodsze odrobinę więcej zajmą się sobą, zaczną siadać, raczkować. Jeszcze będzie fajnie - zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutek w ich oczach jest najgorszy, tak jak wyrzuty sumienia, gdy po raz kolejny mówię jej, że za chwilę, bo karmię, albo że przerywamy zabawę, bo Pola się obudziła...
      Mam nadzieję, że prędko nadejdzie czas, gdy będzie mogły bawić się we trzy - bez konieczności podziału tego wspólnego czasu.

      Usuń
    2. Tak, czasem sobie myślę, że przez to kp trochę tracę czasu dla Lulki, ale z drugiej strony to tak szybko minie i tra już krócej niż na początku, że już powoli potrafię wyciągnąć dodatkowe minuty dla Lulki, więc tym bardziej jestem dobrej myśli!

      Usuń
  19. Kochana, błagam cię, mam jedną tylko Julkę a rozumiem cię jak cholera.
    Jest ostatnio nie do wytrzymania, mam wrażenie że straciłam kontrolę nad jej wychowaniem.
    Ja zaplanowana, poukładana matka nie ogarniam, owładnęła mną niemoc.
    W dodatku coraz częściej gniew bierze górę, czuję się z tym źle, szukam wciąż ale nie mogę znaleźć sposobu na jej wychowanie, złotego środka.
    Trochę jestem w d***.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wyrzuty sumienia są najgorsze. I to ciągłe szukanie rozwiązań, jakby to wszystko nie mogło być po prostu...

      Usuń

Dziękuję, że jesteś <3