Biblioteczka Lei

20:35




Jak doskonale wiecie  z wielką przyjemnością dodaję nowe pozycje do biblioteczki Lei. Książki, które tam lądują wybieram intuicyjnie i zawsze daję szansę pozycją, które niekoniecznie są na (blogowym) topie.
Zazwyczaj wychodzi tak, że to właśnie te Lea sobie upodoba najbardziej.
Poza tym - nauczona od maleńkiego obcowania z książką, dziś jest w stanie skupić się na dość długich tekstach o zróżnicowanej fabule. Ale uwielbia też książki obrazkowe, które pozwalają puścić jej wodze fantazji.

Jako zła matka, muszę się przyznać, że chwilami jestem zmęczona kolejnymi książkami, które podsuwa nam pod nos do czytania. 


1.
Po pierwsze- polecam od czas do czasu spojrzeć na biblioteczkę z dyskontu do którego uczęszcza większa część populacji -Biedronki, bo tam co jakiś czas rzucają pozycje godne polecenia, w super cenach. 
I tak wygrzebałyśmy tam kolejne tomy "Pana Pierdziołki",
 oraz "Miasteczko MAMOKO" - które w ostatnim czasie jest ulubioną książką Lei. 
Nawet mi samej udało się wkręcić w śledzenie bohaterów występujących na obrazkach - choć początkowo sceptycznie podchodziłam do książek bez treści.
Barwne, przepełnione postaciami i detalami strony, przyciągają uwagę dziecka niczym magnes. I za każdym razem znajdujemy jakiś szczegół, które wcześniej nie dostrzegałyśmy. 
Zresztą, cała seria MAMOKO (wyd. Dwie Siostry) jest godna polecenia.



2. Po drugie - Zaklęta uliczka. (wyd. Muza) 
Wierszowana książeczka Doroty Gellner z cudownymi rysunkowymi ilustracjami wykonanymi przez Elżbietę Śmietankę-Combik. Rytmiczna, zabawna, pełna baśniowych opowieści książka, która zabiera nas do magicznej krainy. Krainy, w której z pozoru mroczne i straszne postaci przemieniają się w pozytywnych bohaterów.
Idealna na snu.






3. Po trzecie - seria Poczytajki Pomagajki. (wyd. Muza)

Założeniem serii jest adaptacja dziecka w nowej sytuacji. Pójście do przedszkola, szkoły - są dla naszych dzieci wielkim przeżyciem. Jako mama przyszłego przedszkolaka - a to już tuż tuż  -  chciałabym, aby weszła w nowe środowisko jak najlepiej przygotowana.
Każda część przygotowana i zilustrowana jest przez innych autorów, co nie pozwala znudzić się całą serią, a ponad to dotyczy zupełnie innej kwestii. I tak w książce pod tytułem "Dokuczalska" znajdujemy opowieść o dziewczynce, która była nieprzyjemna dla wszystkich dzieci w przedszkolu, która dokuczała im i przez nikogo nie była lubiana. Oczywiście na samym końcu dziewczynka rozumie już, że jej postępowanie jest złe i postanawia się zmienić.
Inna część " Nowa w przedszkolu" opowiada o czarnoskórej dziewczynce, która dopiero co zaczyna swoją przygodę z przedszkolem  i nie przez wszystkie dzieci od razu zostaje zaakceptowana - mimo jej starań i dobrych chęci.







Każda z tych książek uczy nasze dzieci akceptacji odmienności, zrozumienia innych, wychowuje i pokazuje, że świat nie jest tylko czarno- biały.
Polecam przede wszystkim mamom przyszłych przedszkolaków.









 A jakie pozycje, godne polecenia, wpadły ostatnio w wasze ręce?








You Might Also Like

5 komentarze

  1. U nas "Opowiem ci mamo co robią mrówki" i seria "Małe zoo Lucy".

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas ostatnio ulubioną lekturą jest mapa Mizielińskich. Hania studiuje ją namiętnie. No i Tappi, to bohater, którego wypatrzył mój mąż jeszcze kiedy córka była maleńka. To był zdecydowanie strzał w dziesiątkę, chociaż sama bym się nie spodziewała, że córka pokocha wikinga. Na topie są także od jakiegoś czasu wszelkiej maści opowieści o księżniczkach z Kopciuszkiem na czele.

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne książki,u nas na tapecie jeszcze książeczki niemowlęce z okienkami. Maja uwielbia tą z lasem, szuka zwierzątek ukrytych na stronach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pola woli książki z solidną fabułą, niż te z obrazkami i pojedynczymi zdaniami obok rysunków. I doskonale ją rozumiem. Ulicę Czereśniową przemieliliśmy wzdłuż i wszerz w okolicach drugich urodzin i ja chętniej do niej wracam, niż ona. A teraz? Seria o Basi wygrywa od dwóch miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nam "Pan Pierdziołka" nie przypadł do gustu, za to "Ulica Czereśniowa" i "Mam Oko na..." bardzo. Jednak ulubieńcem S. jest "Pomelo" i nic go póki co nie przebije - zna je na pamieć i często mi opowiada (czyta jak to sama mówi) ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3