I to miejsce jest moim miejscem....

22:39

Trudno jest tak po prostu znów usiąść i zacząć pisać. Zbyt wiele słów, zbyt wiele zmian, zbyt wiele mam do wyjaśnienia. Chciałabym wyspowiadać się, ale znów zastanawiam się czy jest sens? Czy ktokolwiek tego ode mnie oczekuje ?
Zjadają mnie wyrzuty sumienia - za zaniedbanie bloga, za niedotrzymane obietnice powrotów.
Ciągle miesza mi się rzeczywistość z kreacją. Ciągle nie wiem, w którą stronę powinnam pójść.
I pomimo wielu wątpliwości i prób wskrzeszenia na nowo,  przychodził moment, że myślałam, że to definitywny koniec- choć końca nie było.

Blogowanie to trudna sztuka. Na pewno dla ludzi miękkich i podatnych jak ja.
Nie potrafię kalkulować na chłodno. Albo emocje, albo komercyjna kupa. Ktoś mi kiedyś napisał, że smęcę i dotknęło mnie to stokroć bardziej, niż gdyby ktoś napisać miał mi, że się sprzedałam.  Choć w pewnym momencie miałam wrażenie, że faktycznie tak było i drażniło mnie to strasznie, bo w żaden sposób nie było mi z tym po drodze, a jednak gdzieś ta rzecz materialna pociągnęła mnie za sobą.
Ze smęceniem natomiast - nie mam problemu.
Taka jestem. Lubię smęcić. Zwłaszcza jesienią. Lubię emocje, melancholię i lubię też dramaty. Lubię siebie taką.
Ponoć można nad tym pracować, ponoć można zostać super- hiper optymistą i każdego dnia zarażać innych pozytywną energią - ale to z mojej strony byłoby kolejne kłamstwo, kolejne udawanie i robienie czegoś na siłę.
Lubię być sobą, a z kłamstwem też mi nie po drodze.

Ostatnich kilka miesięcy było czasem poszukiwania siebie, poszukiwania swojej drogi, poszukiwania odpowiedzi na pytania, które zaprzątały moją głowę. Niby w życiu naszym nie działo się nic spektakularnego, ale odnaleźliśmy spokój i równowagę.
Przestaliśmy pędzić, skupiliśmy się bardzo na sobie, na rodzinie, na wspólnym byciu i na realizowaniu naszych planów i marzeń. Małymi kroczkami, bez szału, bez palpitacji serca - tak po prostu.

Lubię nasze proste życie. Życie, które do niedawna przyprawiało mnie o niezliczoną ilość kompleksów. Kompleksów napędzanych wirtualnym światem. ( A przecież właśnie do niego zamierzam wrócić. Ironia, co?)
Czułam się źle z samą sobą, bo nie spełniałam dzisiejszych wymogów. Ani wizualnych, ani na drodze do samorealizacji. Średnio rozwojowa, średnio atrakcyjna, z średnim standardem życia.

W dobie instagramów i facebooków, moje życie było takie przeciętne, takie nijakie. Bo przecież dzisiaj wszyscy coś, gdzieś, z kimś. W pędzie 24 h na dobę. Dziś w teatrze, jutro w galerii, pojutrze w locie do Barcelony na warsztaty robienia witraży. Ten biega, ten ćwiczy, ten zaczyna kolejny kierunek ( chyba już piąty ! ) studiów. Robi doktora, doktorów.
A ja  na co dzień w sumie niewiele. Po drodze mi do teatru, choć bywam w nim ostatnio rzadko, lubię dobry film, ale lubię też wino do kolejnego odcinka serialu, który aktualnie u nas na tapecie.
Czasami biegam, ale  czasami też nie.
"Siedzę w domu". Mam te dzieci i mam te swoje cztery ściany. Powrót do pracy odkładam jak tylko dziecka do żłobka oddać nie chcę, by mieć na ten telewizor, którego nie mamy. I okap, którego rok po przeprowadzce też wciąż nie mamy. I wielu innych rzeczy, które chciałabym, które wymarzyłam sobie, albo po prostu wypatrzyłam na tej czy innej pięknej stronie.
Nie stać nas było na wystawne wakacje, a były one najlepsze z dotychczasowych.
Pomiędzy tym wszystkim frustracja rosła, czułam się coraz gorzej z tym, że jest mi dobrze, że jestem szczęśliwa tak po prostu, że nie przystaję do tej całej reszty.

Dziś już śmiało mogę wam powiedzieć, że jestem pogodzona. Że w nosie mam czy ktoś myśli, że smęcę, że do powiedzenia wiele nie mam. W nosie mam czy ktoś stwierdzi, że brak mi ambicji, że marnuję się, że stałam się kurą domową, że w życiu już nic na mnie nie czeka. Ja wiem, że czeka, może nie dziś już, ani nie jutro,  ale czeka. Nawet jeśli nigdy willi z marmuru nie będę miała, a jedynie małą drewnianą chatkę.
Wiem, że to nie brak ambicji, a poszukiwanie zgody z samym sobą.
Dopóki nie muszę szukać  szczęścia, dopóki nie zasypiam z myślą, że czegoś mi brak - jest dobrze.

I to miejsce jest moim miejscem, jeśli będzie Ci ze mną po drodze - nie ważne czy ze smętem czy dobrą nowiną - zapraszam jak najczęściej.















You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję, że jesteś <3