Błahostki

23:01


To był wyjątkowo nieśpieszny, ostatni dzień roku.
To był pierwszy sylwester od lat, który spędziliśmy tylko we dwoje.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale koniec starego roku i początek nowego - ma w sobie pewną symboliczną moc przełomu. 
Stałam wpatrzona w niebo, na którym co chwilę rozbłyskały sztuczne ognie i myślałam sobie, że to będzie dobry rok. To będzie nasz rok.
I choć nie chcę zapeszyć, bo zbliżamy się ledwie do jego połowy - muszę stwierdzić, że chyba miałam rację.

Nie wiem czy to moja wiara w nas, czy potwierdza się teoria, która mówi o tym,że po latach słabych przychodzą te lepsze, bo Bóg, Duch Święty, Anioł Stróż- to raczej nie, bo to nie moja bajka. 
Coś jednak sprawiło, że ten rok od samego początku przynosi nam dużo szczęścia.

Gdy tak stałam na tym balkonie, wpatrując się w niebo - mimo, wypowiadanych w myśli słowach - wszystkie moje pragnienia wydawały się totalnie abstrakcyjne, niedorzeczne, niemożliwe do zrealizowania. Widziałam stos przeciwności i schodów do pokonania. Przerażona zbliżającym się porodem i powtórką z rozrywki.

Okazuje się, że Pola, której tamtego wieczoru byłam tak bardzo ciekawa, wynagradza mi wszystkie trudy mojej pierwszej ciąży.
Chyba dopiero teraz tak naprawdę czuję czym jest macierzyństwo. 
Chyba dopiero teraz mogę się nim cieszyć w pełni. 

Dziś odebraliśmy klucze od naszego pierwszego, własnego M-ileś -tam.
Zdaję sobie sprawę, że remont, wykończeniówka i przeprowadzka przyniesie nam ze sto rozwodów - to jednak żyję już tylko i wyłącznie myślą, że gdy tylko lato będzie się miało ku schyłkowi - spakujemy wszystkie nasze rzeczy i przeprowadzimy się. 
Wszyscy razem. I nawet nie wyobrażacie sobie jaką ulgę wtedy poczujemy - mimo kredytu na karku.

Kłamstwem byłoby, gdybym napisała, że nasze życie to sielanka  - dwadzieścia cztery na siedem.
Ale mam w sobie niewyobrażalną siłę, o którą samą siebie nigdy wcześniej nie posądziłabym. Siłę, która sprawia, że walczę także sama ze sobą, ze swoimi słabościami, lękami i czarnymi wizjami.
Nie jestem optymistką, a mimo wszystko prowadzę się ostatnio jakbym nią była.

Po raz kolejny przekonałam się o tym, że nawet najbanalniejsze, najmniej znaczące wydarzenia w danym momencie naszego życia, nie dzieją się bez powodu  i mogą okazać się bardzo istotne w przyszłości,
Po raz kolejny stwierdzam, że spotykam niesamowitych ludzi na swojej drodze. Ludzi bez których to wszystko nie mogłoby się zadziać.













Blog jest dopełnieniem tego wszystkiego - lecz dzieje się tyle cudownych rzeczy w naszym życiu, że nie szukam już tak bardzo pociechy w tym wirtualnym.
Jednak zapewniam was, że nie zapomnę o tym miejscu.




You Might Also Like

8 komentarze

  1. Blog może być jedną z dodatkowych pociech :). 2 piękne masz koło siebie, a reszta tylko dopełnia tego szczęścia :). Powodzenia i wielu szczęśliwych dni !

    OdpowiedzUsuń
  2. Najcudowniejsze jest to, że to napisałaś, czekałam długo na takie pozytywne słowa u Ciebie. To jest ta sama moc, którą i ja czuję, więc żadnych wyjaśnień nie trzeba. Bądźcie szczęśliwi i korzystajcie, a ja tylko mam nadzieję, że mimo mniejszej obecności na blogu, pokazesz tu kilka zdjęć nowego mieszkania i coś o nim opowiesz :)) Kamienica? Blok? Szeregówka z ogrodem? Jaka kuchnia, jaki salon...? O tym wszystkim mogłabym czytać godzinami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na taki wpis od Ciebie. Na poczucie szczescia. Szczerego. Ciesze sie razem z Tobą. To niesamowite jak czasem sie wszytsko zmienia, jak człowiek musi dojrzeć do pewnych spraw, nauczyć sie je doceniać. U nas jest podobnie. Dom na kredyt, drugie dziecko w drodze. Ale świadomość, ze ma sie wokol siebie kochanych ludzi, bliska rodzine, ze jest sie kochanym i potrzebnym - to ogromna siła :) wspaniale mi dziś na Twoim blogu, bo wiem ze Tobie wspaniale w Twoim życiu. :) powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohhh jak ja ci zazdroszcZę własnego M... Moje marzenie. Gratulacje kochani cieszę się waszym szczęściem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałam te słowa i poczułam się jakoś tak lekko, tak błogo, tak pewnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyta się jednym tchem. Nie dlatego, że krótko, ale dlatego, że pięknie!
    Cieszę się, że Wasze marzenia przechodzą w realność... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I oby dalej było jeszcze piękniej :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3