Jak odnaleźć się w gąszczu dziecięcych gadżetów?

18:00

Gdy rozpoczynałam moją przygodę z ciążą i macierzyństwem – byłam zupełnie zielona pod każdym względem. Błądziłam po omacku, nie mając żadnego podparcia z bliskiego otoczenia – bo czym są porady mamy, cioć i dobrych sąsiadek, które rodziły dekady temu?  
O moich wyprawkowych błędach pisałam wam TU,   a kto przegapił zachęcam do zajrzenia, bo tym razem stworzyłam listę rzeczy niezbędnych (i zbędnych, ale przyjemnych dla oka).

Moim największym błędem była nieznajomość możliwości zakupowych. Mój gust i wewnętrzne potrzeby gryzły się z dziecięcą pstrokacizną, wszędobylskim kolorowym (głośnym i drogim) plastikiem, krówkami, słonikami i misiaczkami na kaftanikach dostępnymi w lokalnych sklepach i supermarketach. Rodzina kazała pukać się w głowę i brać co jest – bo przecież wszystkie dziewczynki są od stóp do głów różowe. Dziecko to dziecko – musi mieć dookoła siebie mnóstwo barw, misiaczków-pluszaczków.
Jedno musi, drugie niekoniecznie – ważne by zachować umiar i być zgodnym z własnym poczuciem estetyki.  Mozolnie szło mi zagłębianie się w świat dziecięcych gadżetów – ceny z półek wielokrotnie odstraszały, w spadku dostawaliśmy pudła „klasycznych” ubranek i zabawek „ dla malucha” – a mnie gryzło wewnętrznie, bo to nie to czego chciałam i szukałam.

Długo zajęło mi „odkrycie”, że istnieją również sklepy internetowe. Do tej pory  nie ufałam zakupom przez Internet, a portale aukcyjne  omijałam szerokim łukiem – taką ignorantką byłam.
W momencie, gdy zaczęłam znacznie więcej obcować z blogami –  okazało się, że Anna Mucha nie jest jedyną blogującą mamą. Niczym odkrywczym nie będzie, gdy napiszę, że blogi dźwignią internetowego handlu. ;)
Wreszcie zaczęłam trafiać na strony, które swoim asortymentem zaspokajały moją wewnętrzną potrzebę łączenia funkcjonalności z dobrym designem,  jakością i no i po prostu tym co mi się podobało.

Świat  pochłaniam oczami, gromadzę w głowie obrazy, inspiracje i wizje mojego otoczenia. Wielokrotnie spotykało się to z murem mojego otoczenia, zaściankowością małego miasta, niezrozumieniem potrzeb przez starsze pokolenie. A tu nagle okazało się, że są ludzie podobni do mnie, którzy patrzą na świat poprzez nieco inny pryzmat dziecięcej estetyki.  Dobry design to nie tylko na zdjęciach z zagranicznych blogów – że to co podziwiałam między wierszami, na blogach wnętrzarskich ( dla dorosłych ;)), te małe akcenty dziecięcej obecności – są obecne również na polskich stronach, na polskich blogach, w polskich sklepach internetowych.

Odetchnęłam z ulgą, w nos sobie wsadziłam opinie otoczenia i… przepadłam.
Jednym z pierwszych sklepów na jakie trafiłam była FabrykaWafelków. To żadna kokieteria. Zachwycało mnie tam wszystko, od smoczków, kocyków, ubranek, po zabawki mniejszego i większego formatu. Gromadziłam listy must have’ów i żałowałam, że wcześniej byłam taka głupia.
Przy Drugiej postanowiłam, że nie popełnię tego błędu, nie będę słuchać dobrych rad cioć, trzymających kartony po swoich córkach aktualnie w wieku szkolnym.  Zacznę dokonywać bardziej świadomych wyborów. Bo często dobry design, to nie tylko to co widzialne gołym okiem, ale także jakość produktu – materiały z których zostały wykonane, lepsze dopasowanie do potrzeb malucha.

Fabryka Wafelków to nie tylko idealne miejsce do zakupu dziecięcej wyprawki. Mają tak bogaty asortyment, że znajdziecie tam wszystko czego potrzebujecie. Od dziecięcych akcesoriów, przez zabawki, gry, a od niedawna znajdziecie tam również powiększający się asortyment dekoracji do pokoju naszego dziecka.  Początkowo trudno było mi się odnaleźć – gdyż po pierwsze – produktów jest tyle, że chciałam mieć je wszystkie.  Oczywiście istnieje system filtrowania poszczególnych produktów – który zdecydowanie ułatwia odnalezienie konkretnego produktu, którego potrzebujemy. Ja na razie skupiam się na naszej wyprawce.

 











Są różne szkoły, jedne mówiące o tym, że gust dziecka kształtuje się od maleńkiego, drugie, twierdzą, że to tylko powierzchowność, nie mająca znaczenia – bo „wyjdzie w praniu” i nastąpi ten dzień, że nasze dziecko przyniesie z przedszkola różową Hello Kitty – niewykluczone.

Nie mniej jednak dopóki to ja „wybieram”, stawiam na to co mieści się w mojej estetyce i nie mam co ukrywać – liczę na to, że nawet chwilowa fascynacja różem w ostateczności będzie tylko etapem, przez który trzeba przejść, aby móc samodzielnie wypracować sobie swoją perspektywę widzenia świata.




Zestaw talerzy bambusowych - TU 
(najlepsze jakie dotąd mieliśmy !)

Małpa z latającego cyrku -TU

Plakat  - TU



Tak jak już wspomniałam wcześniej, FW rozszerza swój asortyment z działu dekoracji - więc wraz z nowym łóżkiem szykują się nowości w pokoju Lei. :)





Czym wy kierujecie się wybierając produkty dla waszych dzieci? :)

You Might Also Like

18 komentarze

  1. matko, czytam cały ten wpis i dokładnie jakbym o sobie ! Pamiętam do teraz koszmar wybierania pościeli... żadna z portalu aukcyjnego nie przypadła mi do gustu. Kupiłam taką która wydała mi się najzwyklejsza a i tak wydałam fortunę. Nie wiem jakim cudem nie wiedziała, że są osoby które szyją takie rzeczy, lub, że są sklepy posiadające tak ogromny wybór dekoracji.. nie wiem.
    Na szczęście teraz wiem, żałuję tylko trochę że wtedy wydałam kasę na rzeczy, które mi się nie podobały :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam z ochraniaczem na łóżeczko - wszystkie okropne i za nic pasujące! W końcu kupiłam w Ikei najzwyklejszy biały - tam przynajmniej znalazł się jakiś bez wzorków!

      Usuń
    2. Bokeh, u nas było identycznie, wybrałam najpierw do kołyski jasną w ledwo widoczne kwiatuszki, ale i tak kręciłam nosem jak przyszła,a do większego łóżeczko uszyła mi moja mama z mojej "studenckiej" pościeli ;)
      A później na szczęście spadła na nas AGATARN . ;)
      A z ochraniaczem też mieliśmy podobnie - najpierw nie używaliśmy, później dostaliśmy ten sam zwykły biały. I teraz też go chyba wykorzystamy. :))

      Usuń
    3. ja mam to samo!!! żałuję każdej nieprzemyslanej a wydanej na bzdury (czyt.różowe) zotówki!!!choć uważam iż teraz wiele sieciówek w końcu "zaskoczyło" że jest zapotrzebowanie na dobry i fajny "dezajn" a nie tylko róż i "nasrane" misiaczki! jak byłam w ciąży z Pchełką było o wiele wiele trudniej znalezc coś naprawdę ładnego i porządnego! z Drugim będzie mi łatwiej bo odkryłam duszę artystki w sobie, nauczyłam się szyć i wielu innych pożytecznych rzeczy :)

      Usuń
  2. Mam podobnie jak Ty - powinno być kolorowe i dziecięce, ale wysmakowane, tj. nie krzyczące tą całą pstrokacizną i myśleniem, że jak dla dziecka, to musi od razu być we wszystkich kolorach (straszne są takie zabawki: np. wiaderko, które nie może łączyć max. 2 kolorów, dopasowanych, ale być czerwone, zielone, niebieskie i żółte jednocześnie... Plus tani plastik do tego... Brrr.). Istotny jest więc projekt (sławetny design), ale i materiał - w przypadku zabawek dla dzieci uwielbiam drewno... Jest drogie, niestety, ale je uwielbiam... I bambus - od bambusowych otulaczy z samymi zaletami (zdrowotnymi również), po naczynia wykonane z bambusa. Melamina - moja naczyniowa miłość... Szczególnie ta sygnowana napisem Rice... Liczy się też pomysł - połączenie zabawy z naprawdę świetnym wykonaniem. Tutaj ostatnio furorę robi w naszym domu śniadaniowy zestaw marki Erzi - drewniane pomidorki, kromki, ser, jajko i salami połączone rzepami - do krojenia, do robienia domowych, dziecięcych kanapek... ;) Zabawa w dom, która kształci!
    Coraz bardziej przekonuję się też do tego, że czasem lepiej zapłacić więcej, ale kupić zabawkę (czy ubranko czy cokolwiek) naprawdę dobrej jakości - by wystarczyło na lata, by dłużej cieszyło oko i nie tylko. Mój synek ma kilka zabawek tanich, które bardzo szybko się poniszczyły, nie mówiąc o tym, że momentami ich "niszczenie" było dla mego potomka zwyczajnie niebezpieczne... Lubię też wspierać polskie marki :) Sama idę w tym kierunku! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie uważam, że lepiej wydać parę zł więcej na dobrą jakościowo zabawkę niż tyle samo, albo i więcej na kilka, które i tak wylądują albo zapomniane, albo zepsute w koszu na śmieci. :) Poza tym minimalizm, to jest to. Bambusowe talerze od FW wygrały u nas z melaminą. Serio, są najlepsze jakie miałam i jakich dotykałam.

      Usuń
  3. Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która czeka na swojego pierwszego potomka... dokładnie te same rozkminki i pierwsze odkrywanie dobrodziejstw internetu.
    Ja jaram się faktem, że kiedyś będę mogła te drewniane klocki odnawiać dla wnuków, a fiszer prajsy będą w tym czasie rozkładać się na czynniki pierwsze na wysypisku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dostaliśmy od mojej przyjaciółki takie "pokoleniowe" drewniane klocki, trochę wysłużone, ale wciąż świetnie spełniają swoją funkcję. Nic nie przebije drewna. Żaden plastik, żadne silikony i plastiki. ;)

      Usuń
  4. Retro zabawki zawsze uwielbiałam - czasem sama bardziej się zachwycam niż Czort.
    Później okazuje się, że ona woli jakaś plastikową lalkę w różowej lateksowej sukience bleeee! ;)
    Blankowa Matka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak bywa ;) My pewnie też wybierałyśmy zupełnie inne zabawki, niż te które podsuwały nam nasze mamy. ;)

      Usuń
  5. U nas bywało bardzo podobnie! A Fabryke Wafelków znamy i bardzo lubimy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Moj Boszzzz jak cudownie znaleźć pokrewną designową duszę.:) Dokładnie mam to samo, jak przez 2-3 tyg. szukałam maty piankowej, która nie będzie zawierała szkodliwych BPA, będzie wystarczająco gruba by przy upadku faktycznie amortyzować i poza funkcjonalnością będzie zdobić a nie szpecić pokój córki, to wszyscy stukali mi w głowę. W końcu znalazłam Skiphopa, zapłaciłam niemało, ale służy nam już prawie 3 lata i nadal jest i funkcjonalna i ładna. :) O szukaniu pościeli nie wspomnę, to było ogromne wyzwanie. Jeśli chodzi o ubrania, to ciągle słyszałam jadąc ze starszą córką wówczas w wieku niemowlęcym ze słabą jeszcze czupryną, "ale piękny chłopczyk" gdyż różem u nas nie kipiało, wręcz przeciwnie. Btw. w Laurowym pokoju pompony z bibuły i chmurki nad łóżkiem zrobione przeze mnie, a na ścianach słoń, pandą i sową z serii pingwinkowej. To "pokrewieństwo" chyba jednak nie wyssane z palca. Pozdrawiam, Anna

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio robiłam zakupy w FW, niestety nie należały do przyjemności...Już wyjaśniam. Kupiłam parę rzeczy dla mojej córci, między innymi kilka drewnianych produktów Erzi. Przesyłka była bardzo szybka, ale okazało się, że dwie zabawki nie do końca mi odpowiadały, więc postanowiłam je zwrócić. Wypełniłam grzecznie formularz i odesłałam przesyłkę na adres podany w FW. Po kilku dniach postanowiłam sprawdzić czy przesyłka dotarła (pisałam meila do sklepu ale nie otrzymałam odpowiedzi), na stronie PP okazało się, że moja paczka leży i czeka na Poczcie. Wysłałam wiadomość do sklepu, dlaczego nie została odebrana, zwrotka: Nie wiemy, sprawdzimy. Kolejny mail po kilku dniach, co z moim zwrotem, zwrotka: Byliśmy na Poczcie ale po 40 minutach stania w kolejce, zamknięto Urząd, spróbujemy jutro. Trochę już wkurzona następnego dnia miałam telefon (najdziwniejszy w świecie), że niestety Pani na Poczcie nie wyda im przesyłki, bo nie mogą udowodnić, że oni to FW, a właścicielem jest jeszcze ktoś inny i żebym poczekała na zwrot przesyłki (14 dni) i potem to oni już sobie wyślą kuriera po nią....No dziwne. Nawet bardzo. Wciąż czekam na zwrot przesyłki z Poczty, będę musiała ponieść dodatkowe koszty i wiem już na pewno - nie wrócę do tego sklepu. A szkoda, bo asortyment mają fajny. Pozdrawiam ciepło i życzę udanych zakupów...Lulu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Łucjo,

      jestem bardzo zaskoczony Pani komentarzem, ani razu podczas rozmowy telefonicznej oraz w trakcie korespondencji dotyczącej obsługi tego zwrotu nie okazała Pani najmniejszego niezadowolenia z zaistniałej sytuacji, wręcz przeciwnie wykazała się Pani zrozumieniem dziwnego problemu powstałego po stronie Poczty Polskiej.

      Poczta Polska nie wydała paczki właścicielowi firmy który przyszedł z odpowiednimi dokumentami(paczka była zatytułowana tylko nazwa sklepu, która jest inna od nazwy firmy prowadzącej sklep - pierwszy raz wystąpił taki problem). Natomiast następnego dnia paczka została wydana pracownikowi który odbierał inną zaadresowaną imiennie na niego - z tym samym adresem. Za takie problemy, powolność obsługi oraz brak awiza w skrzynce, nie odpowiadamy. Była Pani rzetelnie informowana o tym co się dzieje z Pani zwrotem. Proces zwrotu został wykonany przez nas bardzo sprawnie.

      Dodam również że mylić może się każdy, Pani również, w formatce zwrotu wpisała Pani pełne kwoty zwracanych produktów podczas kiedy zakupiła je w cenie promocyjnej. Zaraz po przesłaniu skanu poprawionej formatki otrzymała Pani zwrot za towar oraz za poniesione koszty przesyłki.

      Życzę miłego dnia,
      Mariusz Mielnik
      www.fabrykawafelkow.pl

      Usuń
    2. Ja już dwukrotnie miałam przyjemność odbierać przesyłki z FW i jak do tej pory to bez zarzutu. :) Ale to może kwestia tego, że obie paczki wysłane zostały kurierem - z Pocztą Polską często niestety są problem - i ja też niejednokrotnie miałam komplikacje będąc zarówno nadawcą jak i odbiorcą. Dlatego jeśli jest taka możliwość - wybieram kuriera. ;))

      Usuń
  8. Cuda! Plakat też planuję, ale inny. Pingwin jest boski:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3