Dzień matki . Spowiedź matki

13:50

Jestem mamą, choć wcale tego (jeszcze) nie planowałam. Jestem młodą wiekiem mamą i zbyt długo było mi z tego powodu wstyd. Wstyd przed samą sobą, wstyd przed wszystkimi dookoła.
Chowałam głowę w piasek przed spojrzeniami, przed ocenami obcych i bliskich mi ludzi.

Z mej pamięci bardzo często na wierzch wyciągam jedno wspomnienie. Wspomnienie dnia, gdy miałyśmy może z jedenaście/ dwanaście lat.
Leżałyśmy na narożniku w jej kuchni i rozmawiałyśmy o przyszłości, o tym, że mamy siostry, które mają już swoje dzieci, o tym, że pójdziemy na studia i po tych studiach to przyjdzie czas na dzieci. Obie miałyśmy rodzeństwo, które miało już swoje dzieci, swoje rodziny, swoje życie.  Pamiętam, że mówiłyśmy, że jak będzie miały tak 25 lat, to będziemy już takie dorosłe i że nie wyobrażamy sobie, żeby nie mieć wtedy jeszcze dzieci.
Nie wiem skąd wtedy w naszych młodych głowach wzięły się te myśli, ale wyryły się w nich bardzo mocno.

Całe życie miałam kompleks "starej mamy". Wszystkie moje koleżanki przychodziły do szkoły z mami młodymi, pięknymi, pełnymi energii. Moja była zmęczona życiem, wiekiem i było mi wstyd - bo nie chodziła do fryzjera, nie malowała się, cały czas spędzała w domu, lub w ogrodzie. Nie jeździliśmy na wakacje za granice, nie zdobywaliśmy górskich szczytów, nie rozmawiałyśmy o modzie, makijażu i najnowszych trendach, nie potrafiła obsługiwać komputera. Nie znała się na muzyce współczesnej - a wszystko co nowe było dla nie obce i niezrozumiałe.
Kochałam ją nad życie, choć przecież była moją największą przyjaciółką - to jednak bywało mi często wstyd i patrzyłam na inne matki z zazdrością.

Moja mama urodziła mnie w wieku prawie 40 lat. Dziś nikogo nie dziwi kobieta, którą dopiero przed czterdziestką zaczynają czuć potrzebę posiadania dziecka. Dziś na pierwszy planie stoi wykształcenie, kariera, pozycja społeczna - fundament do założenia rodziny.

Dopadł mnie kompleks bycia młodą matką. Na pytania o wiek w kontekście macierzyństwa zaczynam drżeć. Gdy zaszłam w ciążę, nigdy się nie cieszył. Padały pytania " I co teraz? Co ze studiami, co z Twoim życiem?" - jakby to wszystko od początku do końca mnie przekreślało.
Kończyłam studia  z dziewięciomiesięcznym brzuchem. Broniłam się z noworodkiem na ręku. I w żadnym wypadku nie przekreśliło mnie ani mojego życia.
A jednak przez pierwsze miesiące nie wychodziłam sama z domu - zawsze pod czyjąś eskortą, jakby ciężar spojrzeń miał się rozłożyć na dwa.
Dopisywałam do tych spojrzeń historie, które w moim mniemaniu rodziły się w głowach obcych mi ludzi - że taka młoda, że pewnie wpadła z pierwszym lepszym, że zmarnowała sobie życie.
Mimo, iż wiedziałam, że to nie prawda, że Lea jest owocem naszego pięcioletniego związku, że była w planach choć może nie tak szybko, że przecież chcieliśmy założyć rodzinę i spędzić ze sobą resztę życia.
Wstydziłam się przed najbliższymi, przed przyjaciółkami, które odsunęła od siebie na myśl - że przecież nic nie rozumieją. Czułam wstyd, gdy opowiadałam o moim dziecku i nie dopuszczałam do siebie myśli, że One przecież tak naprawdę cieszą się razem ze mną.

Społeczeństwo bywa okrutne, stygmatyzuje, przykleja niewidzialne łatki nie mając o niczym pojęcia - a ja nie potrafiłam się przed tym bronić. A może tak na prawdę zbyt wiele uroiłam sobie w głowie?

Dziś mam 24 lata, i pełną świadomość, że to wcale nie wiek określa mnie jako matkę. Ale to jaka jestem dla swoje córki, to jaką miłością ją otaczam i to, że chcę pokazać jej cały świat z jak najlepsze strony, tak, żeby potrafiła od życia brać garściami. Tak żeby nigdy nie musiała się mnie wstydzić.

Dziś czuję się dobrą matką, najlepszą jaką mogę być dla mojej córki.
I w dniu naszego szczęścia, życzę sobie i wam, abyśmy nigdy nie miały w jakimkolwiek kontekście - kompleksów z powodu bycia matką.






A ! I sobie życzę jeszcze, aby do przyszłego dnia matki nasz rodzinny album wypełnił się większą ilością naszych wspólnych zdjęć...;)


You Might Also Like

30 komentarze

  1. Jakbym czytała o sobie, choć nie wszystkie fakty się zgadzają. Moja mama miała niespełna 21 lat, tata 20, gdy się urodziłam. Pamiętam, że wychodziła na bilard, na imprezy, ja zostawałam z tatą. Dziś mam brata, 8-letniego, którego mama urodziła w wieku 42 lat. Inaczej go traktuje niż mnie, inaczej traktuje macierzyństwo i czasem przez słuchawkę telefonu mówi, że nie ma na to siły, że to nie ten wiek na tak małe dziecko.

    Ja miałam 25 lat, gdy urodziłam Luśkę. Czułam, że to dobry wiek, nie za wcześnie, nie za późno, w sam raz. Dopóki mój brzuch zaczął budzić zdziwienie. Wygolony wówczas bok głowy sprawiał, że wyglądałam dla co poniektórych na max 15. W szpitalu pielęgniarki się ze mnie podśmiechiwały, gdy na wpół zgięta po cesarce przynosiłam mleko w buteleczce, gdy Luśka leżała pod lampami. Wtedy naprawdę czułam wstyd.

    Dziś mam 28 lat, super córkę i jestem pewniejsza siebie niż 3 lata temu. W przedszkolu traktują mnie jak 40-letnie matki, umiem walczyć o swoje, gdy ktoś próbuje zrobić ze mnie gówniarę. Nadszedł ten moment, gdy świadomie czuję się gotowa na drugie dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Utożsamiam się z każdym Twoim słowem, z każdym! Jakbyś czytała mi w myślach.. Moje uczucia, odczucia i myśli były tak podobne. Wszystkie fakty się zgadzają, i ja kończyłam i broniłam sie z brzuszkiem, z moim A. też byłam 5 lat zanim pojawiła się Ola i też wstydziłam się spojrzeń. Też mam tyle lat co Ty i w tym momencie dziękuję Bogu, ze życie tak właśnie mi się poukładało. Mam wspaniałą rodzinę i to daję mi siłe, motywacje, chęc do wszystkiego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślę, że wcale za młoda nie byłaś :) U mnie na studiach, na roku kilku osobom rodziły się dzieci, oni mieszkali w akademikach w jednym pokoju z łazienką i z dzieckiem i byli tam szczęśliwi mimo młodego wieku i ogromnych trudności. Ale może moje pokolenie (wiem jak to brzmi:) nie stawiało sobie poprzeczki tak wysoko. Ja nie bardzo rozumiem Twoje uczucia, bo piszesz trochę w tonie 16-sto latki która matką została. Piszesz szczerze więc się szczerze odnoszę w tzw. dobrej wierze, bo ja nie rozumiem, szczerze nie rozumie, czego tu się wstydzić. Jeszcze jakby to wpadka `z dyskoteki` była... ale po 5 latach razem, po tzw. 20-stce :D Normalne raczej. Chyba ktoś Ci to mocno zasugerował, żeś jeszcze nie dojrzała do tej roli, że to jakiś koniec świata.. ba... ja nawet chyba wiem kto to mógł być :P Trzymaj się kochana i rób swoje :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Kochana, nie uważam, że nie byłam dojrzała, nie uważam, że stało się to z nieodpowiednim mężczyzną - ale w perspektywie studenckiego życia, moich znajomych, którzy robią kolejne fakultety podpisują pierwsze umowy o pracę, bądź wciąż żyją na garnuszku rodziców, którzy o dziecku pomyślą dopiero za kilka lat - czułam się "inna" i trochę "winna". :) Dziękuję Ci, robię swoje i jest coraz lepiej. :)

      Usuń
  4. Wiesz.. w pewien sposób to znam. Ale z innej strony.

    Kiedy w tamten zimowy wieczór stałam na prakingu wtulona w S. miałam w sobie poczucie, że tym razem to już będzie dobrze. Że oboje dojrzeliśmy. Zrozumieliśmy. Że tym razem to już będzie ręka w rękę, aż do starości. To był grudzień. Poprzedzony kilkuletnią wyboistą znajomością, która po grudzie i w bólu przeradzała się w trwały związek bez większych zakrętów. W marcu podjęliśmy decyzję, że nie ma sensu żyć na odległość. Od spotkania do spotkania. Skoro miało być na poważnie. Podjęliśmy poważną decyzję. Zamieszkamy razem. Zamieszkamy razem tam gdzie był on. Z dnia na dzień spakowałam walizki. Opuściłam studenckie mieszkanie w Poznaniu i wraz z obietnicą, że magistra obronię przejechałam 1000 km w imię naszej przyszłości. Były wielkie plany i nagle dwie kreski. Zaraz po moim przyjeździe zaszłam w ciąże. Świadomie. Bo przecież plan był, że chcemy być razem. Że już na zawsze. Że oboje tego chcemy. Chcieliśmy ciut później. Wyszło wcześniej. Byłam dumna.. szczęśliwa. Aż nie przyszło pojechać do Polski i oświadczyć ten fakt rodzinie.

    Bez ślubu. Z brzuchem. Daleko od domu. Zaczęły się spojrzenia. Zaczęły się plotki. Zaczęło do mnie docierać, że ja jestem tą, z którą S. zaliczył wpadkę. Bolało. Bolało jeszcze bardziej gdy obcy ludzie zaczęli oceniać mnie na ulicy. Taka młoda. I z brzuchem. Taka młoda i z wózkiem. Chrzciliśmy go pod moim nazwiskiem. Panna z dzieckiem ! A przecież nikt w Polsce nie pomyślał, że może tak łatwiej ze względu choćby ubezpieczenia Małego. Że w taki sposób z automatu wszedł na moja kartę. Że nazwisko zmienimy po ślubie. Bo taka była nasza decyzja, że cała trójka w jednym czasie jedno nazwisko będzie nosić. Bo dzieci są okrutne. Bo ludzie są okrutni. Miał nosić moje nazwisko kiedy pójdzie do przedszkola. Bo ja będę go odbierać. Bo ja będę przy nim. Bo wtedy ma być jedno nazwisko z mamą. Dla jego dobra.

    Mam 28 lat. Wciąż zdarza się, że gdy kupuję papierosy pytają mnie o dowód. Mam cholerne 28 lat - wyglądam na o wiele mniej. Nikt jednak nie zagląda w moją metrykę - oceniają mnie po braku zmarszczek i jasnej cerze.

    OdpowiedzUsuń
  5. To życzenie z samiutkiego końca skradam i dla siebie..z.djęć z dziećmi mam jak na lekarstwo:P
    PS. a wiesz że ja zawsze z zazdrością patrzę na młode mamy...nie ze współczuciem...ale z zazdrością właśnie...bo one sobie poradzą w życiu i w moim wieku kiedy ja jestem w domu z dziećmi one już w tym czasie te dzieci duże mieć bedą...i przyjdzie czas gdy matka z córką jak siostry będą wyglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana nie myśl o tych wszystkich ludziach ,daj temu spokój , ciesz się z tego co masz ..., córcia jest wspaniała .... bycie mamą w każdym wieku jest super czy ma się 20, 30 czy 40 lat .... kariera ?????????? w każdym wieku możesz ją mieć jak tylko tego chcesz .... znam dziewczyny, które pędzą jak szalone za tą niby karierą i co???????????? na dzieci już mają za późno.... a TY jak tylko tego chcesz masz wszystko w zasięgu ręki ..... ważne żeby być szczęśliwym i być super wzorem dla swojego dziecka .... żeby miało cudne wspomnienia , czasem są smutne dni ciężkie bo wiadomo jak jest ale pamiętaj bądź dumna z tego co osiągnęłaś!!!!! czerp radość z każdego dnia jakie spędzasz ze swoją córcią .... czas szybko ucieka ... moje już do szkoły biegają i od niedawna sama wiesz zaczęłam swoje pasje realizować .... wszystko można sobie poukładać .... pozdrawiam serdecznie / agatarn

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestes jedyna ;) co prawda w PL bylo najwyzszy czas, wszyscy sie cieszyli (mialam 25 lat jak bylam w ciazy), a tutaj cholera jakbym miala co najmniej 15 ;) do tej pory patrza na mnie jak na kosmite, mamy w moim wieku znam nieliczne (1) reszta miala pierwsze dziecko po 30 lub dalej, wiekszosc naszych znajomych lub rodziny meza ma juz wiek emerytalny (moim zdaniem) i dopiero teraz zaczyna myslec o moze jakiejs rodzinie uwiez wszystkie sa pod 40, bo po 30 juz tego nie da sie nazwac... na domiar zlego jestem brana jako au pair ;) tutaj jest ich na szczescie malo tak, ze tylko co przyjedzie nowa do tej jedynej rodziny to mnie zaczepia na ulicy i pyta na jak dlugo zostaje ;) haha olewam, nie ma to jak wygladac bosko, czuc sie bosko i pomyslec, ze daleko do emerytury, a zycie dopiero przede mna, a nie, ze dzieci trzeba zaczac odchowywac. Ostatnio bylam na imprezie i powiem porazka, Ci bezdzietni to sa nudni, zmeczeni, przepracowani, pieniedzy nie maja na dodatek, czasu to juz w ogole, a jakas radosc zycia, malenka. Nic ich nie cieszylo mysmy mogli przynajmniej usiasc i bezkarnie bajke obejrzec, loda zjesc, pokonwersowac o pilce, zagrac w karty i bez skrepowania trzy razy kolacje zjesc, bo przeciez dziecko nie zje wszystkiego co ma na talerzu przy takiej ilosci slodyczy. Same plusy, same plusy.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja mama miała 36 lat i też innym zazdrościłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Stanowczo za mało tu waszych zdjęć.
    U mnie było odwrotnie.
    Stazystki w pracy w ciąży jedna za drugą a ja z zazdrością zerkalam na ich brzuchy bo miałam swojego nigdy nie zobaczyć.I to ja byłam inna bo jedyna w tym wieku bez dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też planowałam ciążę na 25 urodziny! Serio! Zaręczyny, ślub i od razu ciąża. Tak chciałam, całkiem świadomie, będąc jeszcze studentką. Jasne, wahałam się czy studia to najlepszy moment, ale bardziej zależało mi na dziecku. Wiedziałam, że można się sprężyć i skończyć studia. Bardzo się cieszę że zostałam matką na 25 urodziny;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie mnie oceniać, ale gdy porównuję siebie rodzącą w wieku 28 lat i ciebie, widzę zasadniczą różnicę - jesteś prawdziwą mamą, pełną gębą i pełnym sercem, a o to przecież w macierzyństwie chodzi

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja Ci troszkę zazdroszczę. U nas najpierw ważna była nauka, potem chcieliśmy troszkę pożyć, a jak już postanowiliśmy mieć dziecko, to okazało się, że nie jest to takie łatwe. Urodziłam w wieku 30 lat, teraz czekam na drugie dziecko, które urodzi się, gdy będę miała 32 lata. Późno, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś stwierdziłam, że takie "przypadki" w długim, kochającym się związku są lepsze niż długo planowane ciąże. Zawsze coś przeszkadza w założeniu rodziny, przynajmniej u nas tak było. Najpierw szkoła, studia, później trzeba przecież popracować aby zdobyć doświadczenie i dobrą pracę, no a jak już ją masz to szkoda Ci z niej rezygnować, choć wcale dobrze płatna nie jest...i w końcu zdajesz sobie sprawę, że nigdy nie ma dobrego momentu za bycie matką choć bardzo pragniesz nią być. Teraz mam nadzieję, że już się nie wstydzisz, bo jesteś dla Lei najwspanialszą matka :*

    OdpowiedzUsuń
  14. W mlodosci podchodzilam do zycia radykalnie - ze najpierw wyksztalcenie, potem praca, slub, mieszkanie i na samym, samym koncu - dziecko. A dzisiaj... mysle, ze glupia bylam. I gdyby moja corka wpadla - nawet majac lat 15 - to nie byloby mi wstyd. I sama zaluje, ze tak dlugo czekalam... NIby spoleczenstwo pietnuje, ale to wlasnie te mlode dziewczyny dadza sobie rade. A karierowiczkom byc moze braknie czasu na dziecko...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amen :) dokladnie to samo czuje :) choc moze nie zaluje, ale mysle ze za dlugo czekalam ;p

      Usuń
  15. Nie ważna metryczka. Czy młoda, czy starsza. Mama to mama. Dla dziecka jest wszystkim.
    A Wy cudnie razem wyglądacie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja należę raczej do tych starszych mam, ale z przyjemnością przeczytałam ten piękny tekst. A życzenie spełni się na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytam i myślę sobie,że skoro studia to już nie taka młoda ... gimnazjum ba podstawówka to lekka przesada choć koleżanka moja wpadła w 3 klasie gimnazjum i do tej pory jest z tym chłopakiem ba mają ślub i jeszcze dodatkową dwójkę dzieci:)Kochana niema co planować bo życie układa i tak za nas scenariusze a ludzie no cóż oni gadali,gadają i gadać zawsze będą i kij im w dupę bo Ty wiesz jaka jest prawda,że Lea jest owocem wielkiej miłości i tego się trzymaj
    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia dobrze pisze - ludzie zawsze gadać będą... ja nie żałuję, że Piotruś urodził się jak miałam 21 lat- ludzie gadali taka młoda ble ble ble . A ja jestem szczęśliwa mamą, mój synuś jest taki duży i samodzielny :)

      p.s. odnośnie mojej mamy też takie odczucia miałam w podstawówce- a moja mama miała 30 lat jak mnie urodziła to jakoś wydawała mi się stara :/ oj głupia byłam :D

      Usuń
  18. Ja również broniłam się z noworodkiem w ramionach ( no, czekał za drzwiami w wózku, z moją mamą) i nigdy nie pomyślałam, że moje macierzyństwo jest wczesne. Gdyby "Bóg dał" byłoby nawet wcześniejsze o rok prawie... U mnie się tak zabawnie ułożyło, że urodziłam Mieszka dokładnie w tym wieku co Mama mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja miałam 21 lat jak urodziłam. Maturę zdawałam będąc już w ciąży. Nie wstydzę się tego że tak wcześnie zostałam mamą. Trzymaj się i nie zwracaj uwagi na tych, którzy próbują Ci dogryźć.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja nie rozumiem o co chodzi? Jak to - byłaś w ciąży na studiach i uważasz,że byłaś za młoda, że ludzie patrzyli? Ja urodziłam w wieku 28 lat i uwierz mi czułam się już baaardzo staro zwłaszcza gdy dzisiaj o tym myślę i to, że chciałabym żeby Gabi miała rodzeństwo a ja mam już prawie 35 lat..i nie mam tyle cierpliwości, tyle siły do zabawy..Moja kuzynka właśnie urodziła dziecko- jest w II klasie szkoły średniej - moim zdaniem to jest młody wiek, za młody by mieć takie dylematy ale na szczęście jej mama daje jej dużo wsparcia i uczy powolutku co i jak.
    Jesteś super mamą ale chyba za dużo myślisz o tym co ludzie powiedzą - chyba nie warto - najważniejsze, że Wy jesteście szczęśliwi. Uściski dla córci. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja z jednej strony żałuję, że zostałam mamą w po 30, że liczyło się dla mnie najpierw wyksztalcenie, potem praca, ślub, mieszkanie a na końcu - dziecko. Dzisiaj... myślę, że mogło wszystko potoczyć się inaczej, a młode mamy bardzo dobrze sobie radzą....

    OdpowiedzUsuń
  22. to i ja się dorzucę. kiedyś takich dylematów nie było, bo kobity miały te dzieci rodzić, a nie studiować i karierować. bylo prościej. graniczna 30- tka... i tak źle i tak niedobrze, albo za młodo albo za staro. a ja to myślę, że nastawienie najważniejsze, że dobry chłop w dobrym czasie najważniejszy. i wtedy te decyzje zawsze są "w czas".

    moje bliźniaki urodziłam na studiach, o zgrozo!, po trzecim roku. musiałam wziąć dziekankę, bo Los/ Ktoś nie przewidział, żeśmy się nastawili na ciążę pojedynczą ;) i nawet w głowie nie powstała mi myśl, czy to dobry czas tak obiektywnie. dla nas był dobry teraz i już.

    a Twoje uczucia znam i rozumiem po trochu, bo w pierwszej dobie po porodzie już ktoś mnie pytał czy wpadłam (bo na studiach?!) tak zupełnie "w twarz" przy ludziach i zdarzyło mi się to jeszcze kilka razy. i za każdym razem musiałam się mocno zastanowić o co chodzi. nie rozumiałam pytania, serio. myślałam, że pytają, czy planowaliśmy mieć bliźniaki, a nie że dziecko w ogóle.
    i trzecie małe "za ciosem" w ostatnim roku studiów :) i nie mogło być lepszego czasu. teraz będę młoda, piękna, wypoczęta (bo dzieci się starzeją) i spokojnie będę zajmować się własną edukacją i przyjemnościami. świadomie teraz i ze spokojem. bo jak jest rodzina, to czego do szczęścia potrzeba więcej?

    pozdrawiam Cię serdecznie, Stara Kobieto :) (bardzo tu u ciebie ładnie, swoją drogą)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pięknie napisane . Ja miałam prawie 22 l jak urodziłam córkę ( zostałam sama z nią ) , komentarze w moją stronę bardzo bolały , a ja chciałam całemu światu pokazać , że dam radę i się udało :) . Pzd.

    OdpowiedzUsuń
  24. pfff.. ja tu myślałam, że tu jakaś "spowiedź 15latki" :)
    ja F urodziłam w wieku 21 lat, no rocznikowo 22 i nikt mi nie powiedział, że jestem za młoda, temat studiów był oczywiście i wszytskiego innego, ale nikt nie powiedział "masz za mało lat".
    W grudniu kończę 29 lat i właśnie niedługo urodzę trzeciego synusia- ale obiecuję, na tym koniec! :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3