Matka po godzinach

13:00

Nie jestem zwolenniczką robienia noworocznych postanowień, nie jestem mistrzem ich realizacji.
Ale w tym roku miałam jedną ważną myśl - "Pamiętaj o sobie, znajdź chwilę tylko dla siebie, chwilę na przyjemności, na drobnostki, które pozwolą Ci złapać oddech".

W natłoku obowiązków, konieczności, pomiędzy jedną butelką mleka a obiadem, trudno znaleźć chwilę wytchnienia.
A jest ona tak ważna, aby zachować balans pomiędzy byciem matką, a byciem sobą. Długi czas wydawało mi się, że matką trzeba być w 100 % procentach, wszystko z dzieckiem, wszystko dla dziecka. Po czasie przychodzi zrozumienie, że choć miłością mego życia jest, to nie jestem w stanie być w wciąż tylko dla niej.
Nie można zapominać o sobie.

Co robi matka po godzinach?
Sprawia sobie przyjemności i nie jest to tylko ogolenie nóg w trzy minuty z gotującą się zupą na kuchence...

Książka:

Mam piętro książek do przeczytania, ( nie wiem skąd się biorą, ehe...), czekają na lepszy moment, choć powoli udaje mi się zejść do parteru.
Ta trafiła do mnie w ramach projektu "Książka w podróży dookoła świata", Zaczęłam czytać jeszcze w styczniu. Bolała. Robię podejście drugie i uczę się z niej bycia córką i bycia matką w szerokim ujęciu.




Za chwilę powędruje dalej. O projekcie możecie poczytać tu, a o samej książce więcej będzie już wkrótce.


Muzyka:
Przed narodzinami Lei nie wyobrażałam sobie życia bez muzyki, godzinami wyszukiwałam nowych dźwięków z sieci, segregowałam w głowie stosy melodii, które znaczyły drogi mojego życia.
Gdy pojawiła się Lea szukam zdecydowanie mniej, choć słuchać przestać nie potrafię. W domu zawsze mam włączone radio - nie wyobrażam sobie życia w ciszy, bez muzyki, choć słoń na ucho mi nadepnął kilka razy, a posiadanie sztucznego tła do życia w postaci telewizora nie przekonuje mnie.

Gdy Artur Rojek rozstał się z grupą Myslovitz, odebrałam to jako wielką stratę - do dziś nie jestem w stanie przekonać się do nowego wokalisty - choć nawet nie próbuję za bardzo. Za to solowy album Rojka, mimo iż nie wpisuje się w wiosenną aurę, jest dla mnie dobrą opcją na ten czas.


A Lea zakochana w teledysku do kawałka Beksa.



Serial:
Serialomania zaczęła się już kilka lat temu. Niektóre seriale ciągną się jak tasiemce (nieśmiertelny "grey's anatomy), a co rusz powstają nowe. Natłok nowych serialowych produkcji sprawia, że nie jestem w stanie skupić się nad żadnym tak jak kiedyś wyczekiwałam każdego odcinka Chirurgów, Plotkary, czy Jak poznałem waszą matkę. Po fascynacji Walking dead i The suits, przyszedł czas na Hannibal'a.
Cudowne kadry, cudowne zdjęcia jedzenia  i gdyby nie myśleć o tym co leży na talerzu- nie pogardziłabym zaproszeniem na kolację.

źródło:http://datapremiery.pl/hannibal-sezon-2-hannibal-season-2-premiera-filmu-5305/

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=5veDF2Q1U1M



Film:
Nie lubię chodzić do kina. Tzn. lubię, wciąż sobie obiecujemy, że wyrwiemy się do kina, ale multipleksy, sypiący się popcorn i siorbana cola nie przekonują mnie - nie mówiąc już o cenie biletów. Wolę oglądać filmy. W mieście zachowało nam się jedno małe kino, w starym klasycznym stylu. Może premiery są nieco opóźnione, to jednak dobrych pozycji wśród nich nie brakuje.
Ostatnio na tapecie - Grand Budapest Hotel, Wes Andersona.
Z Andersonem po raz pierwszy spotkałam się na studiach, w ramach projektu na zajęcia z wiedzy o filmie. Choć prezentacja wyszła fatalnie, a moja znajoma, z którą przygotowywałam prezentacje wypomina mi to do dnia dzisiejszego - fascynacja filmem Andersona pozostała.


źródło:http://digilib.bu.edu/blogs/mugarlib/2014/04/01/film-review-the-grand-budapest-hotel/



A popołudniowej drzemki (Lei) nie wyobrażam sobie bez kawy i prasy.







A jakie są wasze sposoby na złapanie równowagi ? 

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Ja po godzinach biegam i chodzę na fitness regularnie,
    a ponadto gazetka, herbatka i ulubiona muzyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowalas mnie książka .... konieczne chcę ją przeczytać ....

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja po godzinach to się obijam - czytam książki popijając herbatkę zieloną :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja z płytąw tle i kawą z pianką w dłoni chętnie zrobiłabym prasówkę :) o teraz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, chciałabym mieć swoje "po godzinach" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam fajnie, co jakis czas wakacje u rodzicow tak, ze w tym czasie moge robic co chce, bo chlopaki spedzaja czas z nimi (stesknieni sa), a w domu tez wcale niezle, chociaz o muzyce to zapomnialam, ale ostatnio znowu jej sluchamy, mamy ulubione plyty i jakos jest. Ksiazki czytam, a i owszem zalezy od ksiazki jaka jest. Prasy nie lubie. Serial bym obejrzala, ale maz nie daje. W ogole odzwyczailam sie od telewizji przez niego, moge wcale nie ogladac. Mam maniere w ciagu minuty przeleciec kanaly dwa razy w te i we wte. A mnie to drazni dlatego czyatm w tym czasie, no chyba, ze leci cos co koniecznie musze obejrzec to mi pozwala ;P Cos takiego zupelnie dla mnie to gimnastyka raz w tygodniu na wsi (oprocy swiat i ferii, bo sala zamknieta, ale mi nie przeszkadza, bo wtedy my jestesmy w PL). Gimnastyki nienawidze, uwazam za cos beznadziejnego i w ogole ble, ale to jedyna mozliwosc, aby raz w tygodniu wyrwac sie gdzies bez nikogo. Do kina bym latala co tydzien jakby bylo na co....
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też zaczęłam ostatnio myśleć o sobie. Dobrze mi z tym! Staram się nie mieć wyrzutów sumienia, że urywam dla siebie kwadrans na to czy na tamto. I odetchnęłam. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jadąc z córką na trening zabieram książkę. I zamiast kręcić się w kółko (klub-dom, dom-klub) zostaję z nią i czytam. Nikt mi nie przeszkadza, głowy nie zawraca. To taka chwila tylko dla mnie i do tego z pożytkiem dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3