Mikołajkowo, piernikowy misz-masz.

14:01

Dwa lata temu, przyszła Ona.
Jeszcze do naszego studenckiego.
Przytargała ze sobą siatki pełne posypek, koralików, pisaków jadalnych, foremek, srebrnych łamiących zęby kuleczek.
Zagniotła ciasto, rozwałkowała na blacie, bez stolnicy. Zrobiła lukier.
Pokazała pierwszy raz, że pierniki to można tak szybko, rach ciach, samemu, że wcale kursu cukiernictwa nie trzeba, może trochę sprawniejszej ręki w lukrowaniu.

Zrobiłyśmy tyle pierników, że na koniec sił na lukrowanie już nie było.

A w moim brzuchu, nie tylko słodko-lepiący lukier, nie tylko ze dwa ziarnka posypki i trzy płatki migdałów.
Tam na dole było jeszcze jedno ziarnko, już nieco większe, ze trzy miesiące kiełkowało.
Obiecałam, że jak chłopiec to nie będzie Julian.

Jot. wtargnął na sam koniec, z prezentem - ze złotym reniferem i dresami. W końcu brzuch miał kiedyś urosnąć, a stare spodnie miały wylądować na dnie szafy, a o  świątecznym reniferze marzyłam.

To był magiczny dzień.

Razem z tymi piernikami, upiekłyśmy wtedy sobie coś jeszcze. Coś co nigdy nie skruszeje, nie straci daty ważności.
Coś, co gdy po jakimś czasie wyjmiemy z choćby z najgłębszej szuflady pamięci - nie trzeba będzie wielu słów, żeby wiedzieć, żeby być.

Dlatego znów upiekliśmy pierniki. Pierniki, które znów mają scalać, której częściej łączą niż dzielą, unoszą się swym aromatem w powietrzu, ocieplają atmosferę, w której chce się po prostu trwać.

Znów nie trzeba zbyt wielu słów.





PIERNIKI:


  •  2 szklanki mąki
  •  2 łyżki miodu
  •  3/4 szklanki cukru
  •  1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  •  1/2 torebki przyprawy piernikowej
  •  1 łyżka masła
  •  1 średnie jajko
  •  1/3 szklanki lekko ciepłego mleka



PRZYGOTOWANIE:

  1. Mąkę przesiać, wlać rozpuszczony gorący miód i wymieszać.
  2. Dodawać kolejno cukier, sodę, przyprawy,  masło i jedno jajko.
  3. Dolewając stopniowo (po 1 łyżce) mleka zagniatać ręką ciasto aż będzie średnio twarde i gęste, przypominające ciasto kruche (zapewne nie wykorzystamy całego mleka, bo masa byłaby za rzadka). Dokładnie wyrabiać ręką, aż będzie gładkie, przez około 10 minut.
  4. Rozwałkować, wykrajać i piec ! ( 180 stopni / ok. 15 min. - w zależności od grubości ciasta. 


Przepis szczegółowy:  http://www.kwestiasmaku.com/desery/ciasteczka/pierniczki/przepis.html









 




















You Might Also Like

13 komentarze

  1. My mamy pierniczki upieczone przez babcię, u nas piekarnika brak niestety... na szczęście wkrótce się to zmieni :D
    pięknie tam u Was

    OdpowiedzUsuń
  2. narobilas mi apetytu:)
    jutro zabieramy sie za pieczenie pierniczkow

    OdpowiedzUsuń
  3. no i znów zostałam skuszona pierniczkami i w końcu muszę je zrobić choć sądziłam,ze te moje ciasteczka wystarcza na choinke ale jednak co piernik to piernik :)
    a Lea jak już duża dziewczynka:*

    OdpowiedzUsuń
  4. a my jakoś w tym roku spóźnieni z piernikami :) ale nadrobimy - bo kupne już nie tak samo smakują... O matko ,a Lea tak ślicznie wygląda w opasce :) super

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam pierniczki...nie tyle jeść co je robić...dekorować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lea jaka dzielna, mała tancerka. Moja Franka zapłakałaby się gdybym kazała Jej podejść do grupki tańczących...
    Pierniki też u nas na tapecie, dobrze, że Piotrek ma zdolności plastyczne, bo umarłabym gdybym musiała je zdabić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. o losie muszę w końcu ruszyć dupsko do robienia pierników:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ cudny renifer ! <3 <3 <3

    P.S. a ja pierników nie lubię :( ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierników nie piekę, bo nie lubię. Tylko Pepparkakor. Ale cała reszta :))) I opaska na głowie Lei...!

    OdpowiedzUsuń
  10. nasz przepis jest bardzo podobny, ale chyba jeszcze prostszy ;) ważne że szybkie są :) smaczne i dzieci się cieszą... nasze w tym roku oprócz słoiczka powędrowały także na choinkę :D jest pięknie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3