Szczerość dnia.

00:18

Piszecie mi, że da się mnie czytać, że słowa płynące ode mnie są znośne. A ja nieprzyzwyczajona do komplementów niemalże pąsowieję. Jasne, jednemu się podoba innemu nie. Jednak każde wasze słowo, każdy pozostawiony komentarz, to miód na moje skołatane, pełne rozterek i niewierzące w siebie serce.
Dziękuję, bo bez was nie byłoby naszego bloga, nie byłoby jakiejkolwiek pojedynczej notki. Prawdopodobnie już dawno spakowałabym swoje manatki i odeszła w siną dal.

Aczkolwiek. Nie musimy się lubić. Jeśli przychodzi do mnie ktoś z krytyką- proszę bardzo. W prawdzie cenie sobie tą konstruktywną, która wniesie coś do mojego życia, to jednak nie pogardzę i tą bez ładu i składu, bo ktoś chciał się wygadać/ wyżyć/ dać upust swoim emocjom. Uczymy się całe życie i od różnych ludzi.

Lubię tych którzy są obok, są szczerzy - gdy myślą tak jak ja przytakną- gdy myślą inaczej, wyrażą swą opinię.
Każdy rodzaj ludzki przygarnę do siebie. Może zaboli - to popłaczę w poduszkę i wnioski wyciągnę. Bycie tutaj z wami nie jest sprawą łatwą, bo chciałoby się więcej i bardziej, a przy tym najlepiej dla wszystkich. Ale tak się nie da. Tylko otwartością duszy i serca można coś zdziałać.

Nie lubię za to spraw niewyjaśnionych, nie lubię jak ktoś bawi się ze mną w kotka i myszkę. Jak ja swoje serce na tacy wykładam, a ta druga stroną rzuca nim o ścianę. I jeszcze przydepnie - a co!.

Są bliscy i dalecy. Są tacy co chcą dzielić się z nami dniem codziennym (swoim!) i tacy co czyhają na nasze potknięcie- nie zawsze w złej wierze poczynione.
Pamiętamy o jednych sprawach, zapominamy o drugich - nie da się tak na tip-top o wszystkim i wszystkich pamiętać, nie zapominając o ( własnych) sprawach dnia doczesnego.
Cenię ludzi, którzy owe potknięcia wybaczają, potrafią zrozumieć, a nawet wytknąć w twarz.
 Gdy ktoś do mnie mówi, gdy wytyka przeze mnie poczynione błędy - biorę do siebie i więcej staram się ich nie powtarzać.
Macierzyństwo nauczyło mnie odpowiedzialności za poczynione przeze mnie rzeczy. Odpowiedzialności za podjęte decyzje - złe, bądź dobre. Nauczyło mnie pracy nad sobą i wyciągania wniosków z błędów.
Wymagam od siebie, ale też wymagam od innych - rozwagi, zdrowego rozsądku i życzliwości  - wobec innych, ale tym samym wobec siebie.

Chciałabym napisać, że jeśli komuś nie po drodze to dziękuję.

Ale muszę napisać, że zapraszam również następnym razem.

Musicie wiedzieć, że to wszystko jednak dla niej, tej nie zawsze stylowej, nie zawsze modnie ubranej, jednak jedynej i niepowtarzalnej!

Stylowe oksy mamy-grandy:


 Pierwsze przymiarki sukienki na wesele - made by MAMA-Granda





You Might Also Like

32 komentarze

  1. eeee powiedz że jak nie chcą to paszoł von ;)
    a Leaaaa> matko kreacja już dech zapiera czuję tu jakis czerwony dywan:)

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerym być to w naszych czasach rzadkość. znam jedną jedyną osobę szczerą do bólu - mojego męża, i widzę jak powoli znajomi się od niego odsuwają, bo prawda w oczy kole i nie każdy potrafi ją znieść... Lea w suki wygląda słodko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, miało być w sukni ;)

      Usuń
    2. Szczerość to trudna sprawa... Z jednej strony chciałoby się walić bez ogródek... A z drugiej coś buzię zamyka, bo pewnych rzeczy powiedzieć nie wypada.

      Usuń
  3. Śliczniusia sukieneczka wychodzi ;) masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak zacznę masową produkcję dam znać ;D

      Usuń
  4. Ja zostaję, mi po drodze :)

    Ps. Sukieneczka śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie jest łatwo, nie jest... Tak nostalgicznie u progu niedzieli - wskazane :)Pisz mama pisz, ja czytam i będę czytać... tak z serdecznością... i tak bez zawiści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio mam wrażenie, że szczerość, to zanikająca cnota.Wszędzie wkoło widzę maski...Ludzie nie chcą się przyznać do tego jacy są na prawdę, co czują...
    Oj, czuję, że suknia będzie piękna ;). A jeśli chodzi o dzieci, to nie zawsze muszą być stylowe.Zawsze natomiast, musi być im wygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygoda przede wszystkim, ale nie popadajmy w paranoję z przesadnymi stylizacjami " po domu...":))

      Usuń
  7. Ja tu sobie zostanę i z chęcią będe chlonąc litery i zdania...

    P.S Lea już teraz wyglada niesamowicie, a to przecież tylko przymiarki, olaboga!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zostanę i czytać będę dalej ;)

    Fiu-fiu suknia szykuje się bombowa a toż-to dopiero przymiarki ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi jest po drodze....zostaję więc...a szczerość jest w cenie:))))
    Lea wygląda świetnie w tej sukience...czekam na efekty końcowe....no i muszę to napisać....zawsze byłam przeciwna długim sukienkom dla tak małych dziewczynek...mam wrażenie, że im nie wygodnie....ale stopniowo się przekonuję....właśnie dzięki takim osobą jak Ty...bo nie można powiedzieć, że dziecko w tym źle wygląda....bo wyglada zjawiskowo:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błąd...OSOBOM powinno byc:)

      Usuń
    2. Ja też nie jestem za - zwłaszcza, że Lea dopiero od 2 miesięcy stawia swoje pierwsze kroki. W planie jest zdecydowanie krótsza - tu jeszcze nawet nie podszyta od dołu. W sesjach dziewuchy wyglądają cudnie w takich stylizacjach, ale do codziennego użytku to chyba nie jest najlepszy pomysł. ;) Dobrze, że jest Ci po drodze, bo mi do Ciebie też. ;)

      Usuń
  10. Ja tam też zostanę, bo po pierwsze lubię czytać szczere teksty, a po drugie lubię popatrzeć na Twoje rękodzieła i piękną córeczkę.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  11. Pod ostatnim zdaniem podpisuję się i ja.Też tak mam.
    I zostaję oczywiście na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ha !
    Mnie masz w kieszeni :)) A ja Ciebie w głowie ! :)
    Lubię tu zaglądać i będę :) A Ty Mamo może zostań jakąś projektantką co? Takie cuda umiesz robić, że wróżę ci niezły zysk handmadowy ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Ja średnio dwa razy w tygodniu otwieram hand-madowe biznesy... a dwie godziny później myślę sobie, że kogo to interesuje? Komu się to spodoba? Poza tym ja jakoś lubię spontaniczne działanie, przerabianie, wykorzystywanie czegoś co mam pod ręką, a na masówkę chyba nie mam parcia. ;) Ale miło mi, że wam się podoba! Może kiedyś będę miała okazję uszyć coś dla waszego Paryskiego Szyku :D

      Usuń
  13. No i znowu nie mogę się nie zgodzić z każdym Twoim zdaniem. No może z ostatnim, bo dla mnie Lea jest zawsze stylóóówa.
    Świetny pomysł na kieckę, czekam na efekty i testy weselne :)
    ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. oj ty cholero grandowa! że tak powiem - ludzka jesteś do bólu. swoja baba. a te poduszki co w nie płaczesz czasem, to wywal przez okno! bo tych przezktórych Ci lza cieknie nie wypada!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3