Spotkanie blogerów .

21:08


Wczoraj miałam okazję wziąć udział w pierwszym spotkaniu blogerów w moim życiu. 
Dziękuję bardzo Mamie Laurki, która podjęła się organizacji i przez którą została zaproszona do udziału. 
Jednakże nie każde spotkanie jest tak piękne jak je blogerki malują.
Wniosków jest kilka - (Mamo Laurki, nie bierz mych słów do siebie, bo wczoraj rozmawiałyśmy i wiesz, że na pewne kwestie nie mogłaś nic poradzić, a i tak odwaliłaś kawał dobrej organizacyjnej roboty! )

Dowiedziałam się:
Że blogerka ze mnie żadna - w świetle pozostałych dziewczyn . Bo nie wiem nic o pozycjonowaniu swojego bloga, swoich postów. Bo nie bawię się w skrupulatne analizy moich statystyk i ( na szczęście!) nie muszę zaciekle walczyć o każdy komentarz.
Dowiedziałam się również że :
-Branie 200 zł za notkę zdecydowanie zaniża gaże innych blogerów... i stąd kryzys na świecie chyba, bo agencje PR nie zarabiają... Świat się wali. ( Są tacy co biorą 20-30 zł za napisanie posta, ale o tych to już nie warto nawet wspominać.)
Wielka szkoda, że w pewnym momencie spotkanie przerodziło się w licytację, kto co za ile, w to jak wypromować swojego bloga,  co robić, czego nie robić. Jasne - możemy uczyć się od innych, ale ja ze swojej strony liczyłam na luźne, spontaniczne spotkanie, przy kawie i ciastku - a nie prowadzenie spotkania przez Panią od PR, która mówi w imieniu firmy, którą reprezentuje, ale udało mi się dowiedzieć, że skończyła dwa fakultety, lubi salsę, na studiach pracowała zawodowo na pełnym etacie, a te wcześnie wspomniane robiła tylko dla papierku. I że za pewne porady to ona bierze pieniądze, więc mówić nam nie będzie. Natomiast z tego jak napisać maila z ofertą współpracy oraz tego "ile" postów dziennie powinno pojawiać się na fanpage'u  zrobiła tajemnicę niemalże rządową. 
Ah ! Zapomniałabym o najważniejszym - generalnie osoby odpowiedzialne za współpracę z blogerami maili nie czytają, bo ich nie interesuje to co mamy im do zaoferowania czy zaproponowania. 
A na pewno nie Panią od PR.
Marny PR samej sobie zrobiła. 


Spotkania takie wiążą się z masą prezentów od sponsorów - mniej lub bardziej interesujących. Jednak moim zdaniem przychodzenie tylko dla fantów od sponsorów ubliża innym uczestnikom, i wychodzenie za raz po rozdaniu ich... Szkoda gadać.  Rozumiem, że skwar był niesamowity, że klima działa tylko piętro niżej. Że może rozmowa nie kleiła się tak jak powinna (zbyt zdominowana przez Panią od PR ?) .

Pełne zaangażowanie dziecięcia mego...;)


Zagubiłyśmy się z Malubką. Bo na blogo-marketingu się nie znamy, bo na blogach nie zarabiamy, bo chcemy się dzielić dniem codziennym, naszymi pasjami - twórczością i macierzyństwem.
Uczucia mam mieszane, a może też dlatego, że  dużo było "testerek", które znają się na rzeczy. A moje testowanie skończyło się na trzech przypadkach, gdzie to sponsorzy, którzy dobrowolnie zgłaszali się do mnie znikali wraz z wyrażeniem chęci współpracy i podawaniem im danych osobowych i adresowych?


Mimo wszystko atmosfera nie była tak straszna jak mogłoby się wydawać z mojego opisu. ;)
I to nie jest tak, że sama sobie nie mam nic do zarzucenia...


Lea miała okazję zapoznać się z przesympatycznymi córami Mamy Laurki, oraz pobujać siedmiomiesięcznego brzdąca.
 Wyobraźcie sobie jaka czuła się przy tym dorosła! 






 Gadzina miała się na blogu nie pojawiać, bo zbyt często ją mylicie ze mną. No, ale musiałam pokazać wam jak ładnie mi pozowała... :D

Dziękuję jednak  jeszcze raz Mamie Laurki, bo nie lada wyzwanie przed nią stało, a dała radę i była chyba najjaśniejszym punktem podczas spotkania!


Zachęcam was do odwiedzin u reszty uczestniczek spotkania.

Organizatorzy:
 Mama Laurki
Weronika Rudnicka http://weronikarudnicka.pl/

Zaproszone blogi:


Oraz firmy sponsorujące owe wydarzenie
.Premium Rosa, Dafi JM Spa&Wellnes,  Flips Brześć Winami Allcenters Floslek Quiz Cosmetics Aromalinea Venisima Mama i Ja Spiżarnia Lilla Lou Twoja chemia Magiczne Indie Wysowianka Kreatywne maluchy Myjusie By Dziubeka Zdrowie intymne Kobieta pisze Wydawnictwo Mind Akademia Umysłu Wydawnictwo Helion Sys Teekanne Seepoint Lagenko Beerfingers Marsyl

You Might Also Like

62 komentarze

  1. Jej ta licytacja przeraziła mnie, ja uwielbiam pozytywna energię taka spbie wyobrażam na tych spotkaniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to bym się czuła na takim spotkaniu tak jak ty, bo na komentarzach mi nie zależy, a statystyk to nigdy nie przeglądałam bo po co mi to ;)
    Powiem szczerze, jak pisałaś o spotkaniu blogerek to widziałam to jako pogaduchy w fajnym towarzystwie przy kawie i ciastku, a tu Zonk....
    Dobrze, że znalazłaś pozytywny tego spotkania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, tak to jest, jak się spotka ,,koleżankę po fachu". Ja pierwsze spotkanie swoje blogowe wspominam bardzo sympatycznie, nie licytowałyśmy się, która ile bierze, wręcz podpowiadałyśmy sobie, żeby wszystkim się dobrze żyło, bez zawiści ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ze mnie tez zadna blogerka, bo na zadnej z tych rzeczy sie nie znam :D Przebij piatke :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz,a ja z chęcią tak bardzo chciałam być na takim spotkaniu ;) poznać inne blogujące mamy .. miło by było porozmawiać na żywo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo chciałam, ale właśnie chyba bliżej mi do takiego "mamowego" niż ogólno-blogowego. :)

      Usuń
  6. Bo wiesz...różni są ludzie i nic się na to nie poradzi tylko trzeba się odnaleźć samemu w danej sytuacji i już i się nie przejmować ;)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam z tym najwyraźniej problem.;) Ale ukrywać go nie będę . :)

      Usuń
  7. Jej, faktycznie to straszne... Kurczę, mimo, że czasem nawet jakąś opaskę sprzedam, to statystyk nie sprawdzam, o komentarze nie zabiegam, lajków maniakalnie nie zbieram...


    Ale to poniekąd coś, o czym u siebie pisałam ostatnio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale może właśnie dlatego, że my z innej strony podchodzimy do pisania, niż osoby nastawione na produkt?

      Usuń
  8. heheheh.... ja jeszcze nie byłam na takim spotkaniu :P ale bym się dziwnie czuła jeżeli zamiast takiej luźnej atmosfery było tak jak opisałaś :) ale co ze mnie za blogerka :D heheh ściskamy mocno www.minimanlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka co to nawet zdania przecież poprawnie napisać nie potrafi :D (nawiązując do komentarza u was z dawien dawna...:P :P) Buziaki!

      Usuń
    2. hehe... zapomniałam o tym komentarzu :)

      Usuń
    3. W internecie nic nie zginie :D

      Usuń
  9. I mnie spotkanie blogerek,kojarzy się z fajną zabawą! Kiedy zaczynałam czytać twojego posta,lekko się przeraziłam...Myślałam,że na takim spotkaniu blogerki się wspierają,wzajemnie dopingują i inspirują...Chciałabym kiedyś uczestniczyć właśnie w takim, wymarzonym spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a nie miał być aż tak przerażający :P

      Usuń
  10. a ja mimo wszystko podziękuję za udzial w spotkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak jeszcze na koniec dodam, ze przykro mi, ze uważasz ze az tak strasznie było... Starałam się jak mogłam , slowo... I nie chodzi mi już o sponsorów i prezenty, ale o sam fakt poznania się. Mam również wiele sobie do zarzucenia, nie jestem świeta, nie tego oczekiwałam, na Paniach, ktore wyszły po wręczeniu prezentów tez się zawiodłam. A wierz mi, ze baaardzo dużo wysiłku i nerwów włozyłam w to spotkanie,które tez było moim pierwszym. No cóż... troche mi przykro, ale czasu nie zmienie :)
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiem kochana, że się starałaś i nie miał być to w żadnym przypadku przytyk w Twoją stronę. A raczej Pani, która zdominowała moim zdaniem to spotkanie. PR to nie moja bajka i tu mam pretensje do siebie, bo mogłam przewidzieć, że będą tam osoby, które są bardziej w temacie niż ja. :) Chciałam poznać dziewczyny bliżej, tego oczekiwałam,zabrakło mi takiej ogólnej integracji, a jedyną osobą, którą "poznałam" jesteś Ty i jest mi z tym akurat bardzo miło. Mam nadzieję, że aż tak Cię nie uraziłam, bo zupełnie nie o Ciebie tu chodziło. :)

      Usuń
  11. No to pojechałaś!!! :) , ale wiesz dla jednych blog to pasja dla innych biznes. Mierzi mnie osobiście podejście do bloga jako stricte produktu, jeżeli dotyczy naszego dziecka. To się etycznej kupy nie trzyma jak dla mnie... Jest cienka linia między czerpaniem korzyści z bloga, a zarabianiem na nim. Tam gdzie kasa jest celem lub zaczyna go przesłaniać kończy się wiarygodność i takie blogi wcześniej czy później przepadną i nie pomogą tu magicy od PR, bo wartośc blogów to ładunek emocjonalny i osobisty, który definitywnie zbija pogoń za kasą. Od jakiegoś czasu obserwuje takie hara-kiri jednego z popularnych blogów... :( cóż mam nadzieję, że wiele jest jednak pozytywnych mam-bloggerek, które nie muszą posiłkować się szkoleniem PR i niesie je własny talent i wartość :) Buziaki i brawo za tak szczery, odważny głos ;* Uwielbiam taką szczerość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się podpisuję pod tym co napisała koleżanka.
      Nic dodać nic ująć.

      Usuń
    2. No i niech będzie szczery... Bo jak mam czytać, że cud miód i orzeszki, a przeglądam zdjęcia zrobione moim aparatem "posiadającym funkcję wykrywania uśmiechu" i na żadnym zdjęciu uśmiechu kogokolwiek nie ma? No wiem wiem, specjalnie wybierałam takie ujęcia...:P:P

      Usuń
    3. zgadzam się z każdym słowem Ani!!! Co więcej zaczyna mnie ten świat przerażać, bo już zaczynają mi się pojawiać komentarze że kopiujemy, kurde ludzie są dorośli a jak dzieci się zachowują (bo tak naprawde kto kogo jeszcze nie skopiował w jakimś stopniu, swiat nie istnieje od wczoraj). Ale wizją takiego spotkania mnie przeraziłaś strasznie, bo też widziałam to jako ciepłe pogaduchy przy kawie, a tu zonk!!! :(

      Usuń
    4. Kurczę, nie chciałam przerażać, aż tak. To chyba kwestia tego, że zbyt często piszę pod wypływem emocji, klikam dodaj i już.

      Usuń
    5. Ale bardzo dobrze że to wszystko napisałaś nie dałaś tym sposobem nam niedoświadczonym przedsmak co możemy usłyszeć :) szczerość przedewszystkim :)

      Usuń
    6. eee... to może zrobimy alternatywny miting bloggerek outsajderek bez sponsorów i żadnych korzyści z wyjątkiem dobrej zabawy i wspólnej rozmowy :))) jakby co mogę zaoferować grillową miejscówę i warunki do przewijania :) buźka :*

      Usuń
    7. No to i ja ! ;) Z wami nawet nudny PR mógłby wyjść całkiem nieźle. :P Gdzieś tam już się pojawiły propozycje zorganizowania takiego spotkania także wiecie... ;) W kupie siła! ;)

      Usuń
  12. Och....to miałyście spotkanie....ja na blogu też nie zarabiam..nie mam pojęcia o tych wszytkich rzeczach i dobrze mi z tym:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę chyba dokonać przewartościowania swojego dotychczasowego blogowego życia.:P

      Usuń
  13. Łał...wyczekiwałam tych pospotkaniowych emocji ale żeby aż tak??? Ja się spodziewałam śmichów, chichów, łałów i innych takich w tym poście. No ale wiesz" Co Cię nie zabije..." Wspólczuję -mnie by ten "pijar" wykończył jak nic. Zazdroszczę-przetrwałaś. Aż sobie chyba zerknę z ciekawości do innych uczestniczek, jakie mają wrażenia...
    Ps.Ja w blogowym świecie od niedawna ale poczytuję różne miejsca już szmat czasu i zgadzam się z Anią S. w 100%
    A Tobie tez gratuluję szczerości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie ma czego gratulować, bo szczerość to rzecz ludzka. ;) Za chwilę zaktualizuję notkę z linkami do dziewczyn, bo pod wpływem emocji zapomniałam o kolejnej po-spotkaniowej powinności. :)

      Usuń
    2. Ludzka ale czy każdego na nią stać??? Chyba nie bardzo...

      Usuń
  14. znaczy, że ze mnie blogerka też żadna:)
    ale generalnie dobrze mi z tym:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest:)
      piona, dziesiona, pietnacha i czacha;)

      Usuń
  15. Zauważyłam ostatnio tendencję do parcia na szkło i traktowania tego blogowego świata nazbyt poważnie. Trzeba wiedzieć co gdzie i jak, do kogo się odezwać, do kogo uśmiechnąć, komu wejść w tyłek, a kogo zignorować, żeby zaistnieć, wypromować bloga i jeszcze zarobić na nim prawdziwe pieniądze, a nie śmieszne pieniążki. Nie mówiąc już o tych, którzy nie zarabiają nic, bo Oni to już się w ogóle w tym świecie nie liczą. Na fp jednej z dziewczyn przeczytałam ostatnio, że ktoś zarzucił Jej plagiat, robienie podobnych zdjęć, zbyt podobny gust i zastraszył sądem. Zastanawiam się w jakim kierunku to wszystko idzie...
    Ja prowadzę bloga od tak, bo postanowiłam zostać w domu z dzieckiem jak najdłużej i potrzebuję kontaktu z ludźmi, bo lubię modę dziecięcą, dobrą zabawę, poznawanie ciekawych osób, dzielenie się poglądami. Nie przeglądam statystyk z zaangażowaniem, nie piszę niczego pod publikę, cenię sobie naturalność zarówno w życiu realnym jak i tym blogowym. I mówiąc szczerze - nie muszę stawać na głowie, żeby na tym zarabiać, nie dlatego że mam za dużo tylko nie chcę, aby to co stworzyłam stało się komercyjne. Na szczęście nigdy się nie stanie, bo nie dopracowuje mojego bloga, nie staram się, nie włażę nikomu w tyłek. A jeśli chodzi o Wasze spotkanie i ta cała pani od PR - sorry, ale śmiech na sali... ;) Dobrze, że mnie nie było, z pewnością szybko bym się zawinęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. dlatego grando zapraszam Cię na spotkanie Matki w sieci:) na pierwszym nie padła wzmianka o zarabianiu na blogu:) kompletnie! po spięciu początkowym zaczęłyśmy gderać tak, że trzeba było się nawzajem upominać bo zagadałybyśmy Iwetę - logopedę, która zaczęła opowiadać o językowych problemach:) a druga odsłona matek już zaczęła się dziać, więc wpadaj!!!:)

    a swoją drogą współczuję organizatorce, bo nieszczęśliwie, że Ona miała swoje wyobrażenie na ten temat i chciała dobrze i życzliwie... no trudno. Może zwalicie to na Panią od PR??:)

    ale fajnie, że byłaś, zobaczyłaś, poznałaś, że coś innego się podziało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że już nikt nigdzie mnie nie zaprosi po tym poście ! ;) Spojrzę, spojrzę co tam się kroi, bo chciałabym przełamać złe wrażenie. ;) Zdecydowanie zwalam to na Panią od PR, bo była przypadkiem - reprezentowała jednego ze sponsorów, choć początkowo miał przyjechać prezes firmy - i za bardzo wzięła do siebie swoją rolę najwyraźniej. :)

      Usuń
  17. Mi sie marzy takie spotkanie, by móc poznać w realu choć jedną blogerkę, która znam jedynie z blogosfery. Tobie się udało, więc nie możesz na pewno traktować tego spotkania jedynie pod kątem czegoś nieudanego. Zresztą przyznajesz to pod koniec postu.
    Podoba mi sie Twoja szczerość.

    P.S. A o PR to sobie kazdy w sieci może poczytać, a nie koniecznie słuchać na spotkaniu towarzyskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja też jechałam tam z chęcią poznania dziewczyn. I mam nadzieję, że uda mi się wziąć udział w niejednym jeszcze spotkaniu.:)

      Usuń
  18. no to mnie teraz dobiłaś bo ja głupia sądziłam,że na takim spotkaniu jest miło itd że o żadnej rywalizacji,przechwalaniu nie ma mowy!!!atu taki zwrot akcji!!!
    nie no jak wróce do domu to my sobie możemy indywidualne spotkanie blogeirek zrobić,które robią to dla siebie i innych a nie dla kasy :)bo my to kochana mamy do siebie rzut beretem no i jeszcze moze zachęce Ize :) co ty na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko ! Pomysł jest fantastyczny. :) Zwłaszcza, że zawsze miło jest spotkać się z kimś, kto od czasu do czasu do mniej zajrzy, a podejrzewam, że duża szczęść osób uczestniczących w tym spotkaniu nie weszła wcześniej ani razu na mojego bloga i nie miała zielonego pojęcia o czym piszę. :) Choć przyznaję, że i mi do dwóch dziewczyn nie udało się dotrzeć, bo komentowały ze swoich prywatnych kont, a na nich nie było odnośników do ich blogów nawet...

      Usuń
  19. Chyba mało spotkań blogerek można uznać za idealne :) Ja również byłam nieco zdziwiona niektórymi słowami pani z PR. Sama prowadzę swojego bloga dla przyjemności, a nie dla pieniędzy. Nie zależy mi na posiadaniu tytułu bloga roku, choć miałam wrażenie jakby to było bardzo ważne wg. pani z PR. Cóż...
    Mimo wszystko - miło było Ciebie poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze słyszeć głos rozsądku. :) Obawiałam się, że tylko mnie dziwiły jej słowa. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Uśmiałam się, bo to pierwszy post, który ukazuje się po takim spotkaniu i nie ma lukrowego podsumowania. I bardzo dobrze, bo wielu nie ma zapewne odwagi i boi się utraty czytelników. Osobiście interesuje mnie marketing internetowy i cała blogosfera w różnych aspektach i chętnie dowiedziałabym się więcej na ten temat ale może od kogoś bardziej kompetentnego niż Pani przedstawiona przez Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam na pieńku za obsmarowanie. ;) Mnie może też by interesował, gdyby przedstawiła to osoba kompetentna i gdybym świadomie wybierała się na takie spotkanie.:) Gorzej jeśli na około 20 osób, na zainteresowane wyglądały 4... w porywach do 5.

      Usuń
  21. Miałam być na tym spotkaniu jednak nie dałam rady z terminem.
    Nie wiem czy ze mnie blogerka czy nie w każdym razie ja to już chyba kompletnie bym się tam nie wpasowała. Dzieciaczków nie posiadam więc tematu do rozmów brak, na kosmetykach się nie znam (nivea i mydło mi wystarczy) więc kolejna porażka a na koniec nie mam talentu do gotowania i pieczenia i nawet nie lubię tego robić.
    Ale marzy mi się takie spotkanie w damskim towarzystwie przy kawce i ploteczkach..
    Twój post mnie nie przeraził i nie wyczuwam tu złośliwości tylko kompletną szczerość i własne odczucia.
    Życzę miłego wieczoru
    Izabela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za ten pozytywny komentarz, bo racja w tym, że to nie miała być żadna złośliwość. A poza tym żaden z tematów naszych blogów nawet nie został poruszony, także nie było nawet w czym się odnajdywać...;)

      Usuń
  22. Znam Kingę i wiem, że na pewno dała z siebie wszystko, abyście były zadowolone ze spotkania i tak, jak napisałaś każdemu dogodzić nie mogła. Po prostu tego nie da się zrobić.

    Przyznam, ze Twoje podejście bardzo mnie poruszyło w pozytywnym znaczeniu. Mało kto odważy się opisać, iż takie spędy organizowane są dla fantów i przeważnie dochodzi podczas nich do licytacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie Twój komentarz, ponieważ jest gros ludzi, przedstawiających się za "dobrych" znajomych Kingi, stojących murem za nią, twierdzących, że obsmarowuję. A przecież Kinga tu niczemu nie jest winna... A wręcz przeciwnie, uważam że tylko jej osoba trzymała to w kupie. Poza tym dziwią mnie opisy innych uczestniczek, które twierdzą, że miło było z nami porozmawiać, poznać osobiście nas i to czym się zajmujemy. Gdy nawet się nie przedstawiłyśmy sobie i nie zamieniłyśmy bezpośrednio ani słowa...

      Usuń
  23. czyli jedna pani za bardzo namieszała. mam nadzieję, że chociaż poznałaś parę fajnych babeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi na tym zależało, ale jak już wcześniej wspomniałam Kinga była jedyną osobą, która się do mnie słowem odezwała...

      Usuń
  24. jacie! aż się odezwałam...
    całkowicie Cię rozumiem, sama się spotykam z grypką kobiet poznanych prze internet ( pewne forum) jak napisałaś kawka ciastko i jest milo...
    -
    nie będę się rozpisywać,
    przepraszam bardzo, czy każdy kto prowadzi bloga robi to by zarobić ( w szczególności szokuje mnie, gdy blog jest prowadzony o dziecku) moim założeniem było
    a) łatwy dostęp do tego co się u nas/ Łucji dziele dla rodziny mieszkającej w różnych zakątkach świata
    b) odciążenie moich znajomych na fb, bo dużooo zdj Lu wstawiałam, a nie każdy chciał zapewne oglądać min 1x w tyg moje dziecko
    c) fajna pamiątka
    STRASZNE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać, ze 'blogowego' maila sprawdzam raz na 2 tygodnie?!

      Usuń
  25. Teraz już wiesz,że wybierając się na spotkanie trzeba dokładnie zapoznać się z tematem tego spotkania i z tym kto będzie na spotkaniu. Kinga dała z siebie wszystko i chciała każdemu dogodzić ale tak się niestety nie da. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę,że nie każdy prowadzi bloga dla przyjemności.
    U nas w Krakowie była Pani Paulina i ja bardzo sobie cenię to co powiedziała i dowiedziałam się interesujących rzeczy.
    Ja swoje spotkanie bardzo dobrze wspominam i miałam już okazje spotkać się jeszcze raz z dziewczynami już na kawie i ciachu do pogadania na luzie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie, że ktoś potrafi szczerze napisać swoje odczucia po nieudanym spotkaniu blogerskim.
    Zakładając bloga robiłam to tylko dla siebie, dla dzieci, żeby niektóre chwile nie umknęły. W życiu by mi nie przyszło do głowy, ze na blogu można zarabiać. A potem jak po trochu dochodziły do mnie informacje o wojnach blogerek, o grupach itd to byłam zniesmaczona. I tak pozostałam sobie w sieci, dalej z nicnieznaczącym blogiem, bo nie zarabiającym... Dobrze, że mam normalną pracę, a moje życie nie kończy się na blogu, bo pewnie bym się załamała ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ał, nawet nie wiedziałam, że pisanie bloga to taki konkretny biznes musi być. A jak ma się papierek to na każdym pierdnięciu można zarobić jak widać :D

    OdpowiedzUsuń