Matka ingerująca.

22:59

 
 
Istnieje wiele tematów, które potrafią wywołać nie jedną wojnę w środowisku matek.

Piersią czy butelką, wielorazowe- jednorazowe, słoiczki - domowe obiadki,  chrzcić czy nie chrzcić, stymulować rozwój czy zdać się na naturę, werandować czy kisić w domu, no i oczywiście - przekłuwać uszy czy nie?
 
Niejednokrotnie widziałam na forach dyskusje na ten temat,  byłam jedynie bierną uczestniczką, bo jako tako zdania swojego wyrobionego nie miałam.
Ale inne matki- skakały sobie do gardeł, wyzywały od bezmyślnych, a co druga robi krzywdę swojemu dziecku, natomiast pozostałe  nigdy tych dzieci nawet nie kochały.
 
Matka matce wilkiem. Tylko po co?
 
Czy nie łatwiej jest zostawić swoją opinię we własnej kieszeni?
Czy od razu cały świat musi wiedzieć jakie mamy zdanie i przy okazji jeszcze próbować kogoś nawrócić na naszą rację?
Opinia opinią, więc bądźmy tolerancyjni wobec opinii innych- może prawdopodobnie nigdy w życiu nie zdarzyć  się nam, że ktoś będzie podzielał nasze zdanie w 100%.
Więc pytam po co od razu ten mord?
 
Przyznaje, że wątpliwości miałam chyba kilka. A może ledwie jedną - jak bardzo jest nam to potrzebne?
Nie było. Żyć bez tego się da.
O krzywdę dziecka się nie bałam.
Przeżyła.
W mojej rodzinie jakoś tak się utarło, że od maleńkiego dziewczątka miały uszy przekłuwane.
Względy estetyczne? Jak najbardziej - Lea wygląda nieco bardziej jak dziewczynka i może już nikt nigdy nie zapyta mnie czy to chłopiec?
 
Czy mam prawo ingerować w jej ciało?
A czy mam prawo ingerować w cokolwiek?
Od samego początku to matka kreuje swoje dziecko. KREUJE.
 
Poprzez ubiór, poprzez pokarm, poprzez style życia, zabawki.
 
 Dzieci stają się odbiciem naszych pragnień, naszych idei, postanowień.
Przelewamy na nasze potomstwo całą kreację, którą ułożyliśmy sobie w głowie.
Podejmujemy za nie decyzje, których one nie są jeszcze w stanie same podjąć.
I na nic tu filozofie  życia- pod hasłem " puszczam swoje dziecko samopas ".
Samopas też jest kreacją rodzica.
 
Krzywdzić mojego dziecka nie mam zamiaru.
Gdy kiedykolwiek będzie chciała je wyjąć - proszę bardzo!
 
Dla mnie wygląda uroczo, i to jest tylko dodatek, może podkreślenie jej płci.
Tak jak podkreślają ją sukienki.
 
Więc możecie podziwiać. :)
Dodam, że Lea zniosła wszystko strasznie dzielnie !
 Żadnej łzy (może dzięki znieczuleniu ;)),
I była zafascynowana pistoletem Pani Kosmetyczki. :)
 
Kolczyki mają się świetnie, uszy nie puchną, Lea nawet nie zauważa ciała obcego w swoim uchu.
A więc póki co nic strasznego! :)
 


1. Uszy zostały znieczulone 45 min. przed zabiegiem za pomocą specjalnej maści. :)







 
 
2. W drodze do.

 



          A tu - dosłownie  min. po - jak widać, żadnych łez, żadnych krzyków ani rozlanej krwi. ;)
Prawdopodobnie to ja się bałam bardziej i trzęsły mi się nogi, gdy trzymałam ją na kolanach...
Zdjęcia jeszcze w salonie kosmetycznym.



 


 
Niestety nie było zbyt dużego wyboru kolczyków ze stali chirurgicznej, postawiłyśmy na prostotę i uniwersalność -zwykłe jasne, niekolorowane oczko. :)


 
A potem przyszedł czas na zabawę :)








Ulubione:
 



Dzień zakończyliśmy przejażdżką nad jezioro.
 
I dziękujemy pseudo-chrzestnej Klaudii, za sponsoring i dotrzymanie towarzystwa.:)
 
 
 
 Outfit:
 
Opaska- Reserved
Koszulka -h&m (sh)
Sweterek- h&m (sh)
Haremki- h&m
Butki- (sh)
 
(Tym razem outfit sponsoruje na pół - sh i h&m :P)
 
 
 
 
 
 
 

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Ach! :)) Czuję się wyróżniona !
    Kolczyki świetnie wyglądają i nie mogę się doczekać, kiedy i u Amelki się pojawią ! Pamiętam swoje przebicie uszu i przede wszystkim ten pistolet, który u mojej mamy budził paniczny strach i ciągle mnie pytała, czy jestem pewna, że chcę sobie uszy przebić :D
    Niech się dobrze noszą, a Malutka jest bardzo dzielna!
    http://krainapaozji.blogspot.fr/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam strasznie mała chyba, bo nie pamiętam zupełnie! A Amelka też będzie cudownie wyglądała!

      Usuń
  2. I my kolczyki mamy i uważam,ze jest to indywidualna sprawa .. jednym pasuje innym wręcz przeciwnie,ale córcia Twa teraz cudnie wygląda :) i my miałyśmy takie oczko bez koloru,a M. miała rok jak kolczyczki dostała :) i kocha do dzis.. obecnie już ma takie malupeńkie kropeczki jako kolczyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się marzą małe perełki, ale musimy przynajmniej 30 dni odczekać :)

      Usuń
  3. Jestem po wrażeniem, że Lea tak dzielnie zniosła to całe zamieszanie! I uśmiech nawet jest.
    Ja nigdy nie brałam pod uwagę kolczyków u tak małego dziecka, chyba dlatego, że u mnie w domu się tego nie praktykowało. I France mojej uszy ozdobię jak sama poprosi, bo fanem takiej biżuterii nie jestem i sama nie noszę.
    Pozdrowienia ciepłe dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było zamieszania nawet chyba :p Była na prawdę zainteresowana sprzętem Pani kosmetyczki i pewnie chętnie by się nim pobawiła :p Może faktycznie to się wynosi z domu, bo u mnie zawsze maleństwa miały kolczyki, wszystkie kuzynki, moje siostrzenice. :)

      Usuń
    2. Ah i chciałam jeszcze dodać, że mega fanką kolczyków też nie jestem, mam jedne perełki, które dostałam od taty Jot. i to głównie je noszę.:)

      Usuń
  4. Moja Ola dostała świetne kolczyki z Apart na Chrzest św. jednak do tej pory nie zdecydowałam się na przekucie jej uszu... mam wrażenie, że jej buntowniczy, dziki charakterek nie współgrałby z pięknymi kolczykami w jej uszkach, ale może kiedyś zmienimy zdanie.... :) A Lea wygląda uroczo! Na 100 % nikt jej z chłopcem nie pomyli, btw nie mam pojęcia jakim cudem do tej pory ktoś mógł wątpić, że to dziewczynka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często się to zdarzało. Niestety. Może dlatego, że na ogół nie jest różowa od stóp do głów? Że ma mało włosków i wygląda jak skóra zdjęta z taty (ponoć?) :)

      Usuń
  5. Ileż ja się naczytałam na temat kolczyków i wychodziło,że jestem w tych prawie nie licznych co uszy przekuwają!Temat rzeka ale przecież każdy ma prawo do swojego zdania i po to ktoś właśnie zadał takie pytanie aby dowiedzieć się i może mieć inne światło na ten temat!Madzik miała uszy przekuwane w 3,5m i wszystko pięknie się goiło,zero ciągnięć-i dlatego uważam,że lepiej szybciej to wtedy dziecko raz dwa i zapomina o nich...a wiadomo jak za pare lat stweirdzi,ze ich nie chce to sobie je ściągnie i po kłopocie ;)
    Ps oj nie wiem czy kolczyki w 100% dadzą pewność,ze jej z chłopcem nie pomyłą :p przynajmniej tak było u nas-ale ludzie to nawet widząc różowe stwierdzą,ze chłopak!
    Lea cudnie wygląda!ściskamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już miałam nadzieję, że staniemy się dziewczynką...Kurczę ...:p Lea na razie nie ciągnie, chyba nawet nie wie, że ma coś w uchu :)

      Usuń
  6. A ja szczerze: kolczykom mówię nie u tak małych dzieci. I wychodzę z założenia, że jak będzie chciała to przekłuje, nawet nos i co będzie chciała. Droga wolna jak dla mnie ale niech skończy chociaż kilka lat. Ja nawet nie mam nic przeciwko tatuażom, nawet lubię :) też nie zabronię jak będzie chciała. Ale uważam, że trwała ingerencja u tak małego dziecka(dziurki w uszach zostają nawet ja nie nosi się kolczyków - wiem bo mam) i zadawanie bólu czy dyskomfortu (samo przekłucie to jedno ale czas gojenia to drugie)bez potrzeby to nie moja bajka. Nie chce absolutnie, Cie urazić :), masz prawo do swojej opinii i absolutnie je szanuję i nie będę przekonywać i krytykować. Daję po prostu mój szczery głos w dyskusji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie opinie są jak najbardziej dla nas cenne - póki co nie było bólu - znieczulenie zadziałało, żadnej traumy, Lea cały czas była radosna i zaciekawiona tym co się dzieje. :) A co do gojenia wyjdzie w praniu! A dziurki dziurkami, takie maleńkie uszu specjalnie nie szpecą, gorzej jakbym chciała jej tunel zrobić :p

      Usuń
  7. ale takie małe dziwczynki słodko wyglądają w kolczykach:D dobrze, że nie mamy takich problemów z kolczykami bo nie powiem sama bym miała dylemat przkłuć czy nie :D dla nas super:d www.minimanlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z chłopcem to jakoś tak łatwiej :p

      Usuń
  8. Mnie macierzyństwo nauczyło pokory i szacunku do decyzji podejmowanych przez inne mamy. Tego też oczekuje dla siebie. Też zastanawiałam się nad kolczykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wielu matkom /osobom wciąż jeszcze brakuje tej pokory...

      Usuń
  9. Każdy wychowuje swoje dziecko tak jak chce. Uważam, że wszystko jest dopuszczalne, o ile nie robimy dziecku krzywdy i nie narażamy jego zdrowia. Sama nie zdecydowałam się jeszcze na przebicie uszu mojemu dziecku, ale nie ze względu na kipiące jadem złośliwe komentarze. Córka jest bardzo ciekawska i mega energiczna i obawiam się, że mogłaby sobie uszkodzić przebite uszko. Boje się też trochę powikłań, sama mam taką skórę na której wszystko się 'babrze' i jakby mi uszy Młodej zaczęły ropieć to chyba bym sobie nie darowała. ;) Dlatego postanowiłam poczekać aż będzie bardziej świadoma i sama podejmie decyzje. Ale ogólnie do przekuwania uszu nic nie mam. Twoja Córcia wygląda ślicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też obawialiśmy się troszkę o to, że będzie się bawić, ciągnąć za uszko,bo Lea to mały tajfun... ale na prawdę zupełnie na zauważa obecności kolczyków.:)

      Usuń
  10. Sara tez ma juz dosc dlugo kolczyki. Przebicie nic nie bolalo - raczej huk ja zdziwil :D
    A kolczyki uwazam za piekny dodatek do strojow- jakos tak bardziej elegancko sie robi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś <3