Ho! Ho! Ho!

20:35

Mikołajki niemalże za nami, z hojnością mikołaja bywa różnie. Jeśli mamy być szczere to dziadkowie się nie spisali - motyw gotówki pt. "Kupcie jej coś." jest strasznie olepany i wieje pójściem na łatwiznę. Takie są nasze odczucia. Ale Mikołaj to Mikołaj, więc dziękujemy bardzo. Lepsze to niż nieudany prezent, albo piętnasta para skarpetek. W domu czuć zbliżające się święta i konieczność kupowania prezentów. Szepty szeptami kto komu co, i kto co chce. Niby w tajemnicy, niby niespodziewnie. Przydziały zostały już praktycznie rozdane na ten rok.


Jot. ucieszył się z naszego mikołajkowego prezentu, który rozpłynął się nie tylko w ustach ale i na talerzu. (Najwyraźniej potrzeba zmodyfikować troszeczkę masę;) ) Cieszymy się, że umiliłyśmy mu dzień po ciężkiej pracy !
Tak powinno wyglądać nasze ciasto, jednak nasze mascarpone było trochę bardziej płynne i nijak nie dało się go uchwycić na zdjęciu! ;)
Lea Oliwia, wczuła się w mikołajkowy nastrój i nie chciała spać cały dzień, teraz padła, więc ja mam czas na nadrobienie zaległości.
To były nasze pierwsze mikołajki, na szczęście jeszcze wiele ekscytujących pierwszych razów przed nami ! (np. Dziś Lea włożyła po raz pierwszy stopę do buzi. A fuu ! ;) )

You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję, że jesteś <3